Kosmiczne derby Manchesteru. United prowadzili 3:2, by w 90. minucie dać się dogonić piłkarzom City. Gdy jednak Citizens myślami byli już w szatni, tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego, gola na wagę trzech punktów zdobył Michael Owen. — To były najlepsze derby Manchesteru w historii! — piał z zachwytu po zakończeniu spotkania sir Alex Ferguson.
Nic jednak nie zapowiadało, że potyczka na Old Trafford będzie tak dramatyczna i aż do końca spotkania ważyć się będą jej losy. Do przerwy był remis, a piłkarze uraczyli kibiców grą na niezbyt wysokim poziomie. Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero po przerwie. — To było wspaniałe widowisko, ale prawda jest taka, że o mały włos się nie skompromitowaliśmy — stwierdził dla stacji „Sky Sports” Fergie, który po chwili euforii, już na chłodno ocenił grę swojego zespołu. — Mieliśmy masę doskonałych okazji podbramkowych, a daliśmy sobie wbić aż trzy gole. Spokojnie mogliśmy wygrać ten mecz 6:0 czy 7:0, a tymczasem do końca musieliśmy drżeć o wynik. Nie zmienia to jednak faktu, że z pewnością były to najbardziej emocjonujące derby Manchesteru w historii.
Choć dwa gole w starciu z MC zdobył Darren Fletcher, to jednak Ferguson najwięcej ciepłych słów skierował pod adresem Michaela Owena. — Wszedł na murawę na ostatni kwadrans, a mimo to potrafił przesądzić o losach meczu. Widzieliście, z jakim spokojem kierował piłkę do siatki? To była klasa światowa — powiedział. Sam Owen po meczu wyznał: — To jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, gol w mojej karierze. Strzelić go w takim spotkaniu i w takich okolicznościach to niesamowita sprawa. Wiem, że wiele zespołów będąc w naszej sytuacji dawno by się poddało, ale nie my. My jesteśmy Manchesterem United i zawsze walczymy do końca. Nie czas teraz na to, by zachwycać się naszą grą i smakować tego wspaniałego zwycięstwa. W środę gramy z Wolverhampton Wanderers w Pucharze Ligi Angielskiej i na tej potyczce musimy się teraz skupić.
Szkoda, że podopieczni Marka Hughesa, choć tak wspaniale spisali się na boisku, poza nim nie potrafili docenić klasy zwycięzców, w triumfie MU węsząc spisek. — Jak to możliwe, by sędzia przedłużył mecz aż o siedem minut?! — grzmiał menedżer MC. — Spytałem arbitra po meczu o to, a w odpowiedzi usłyszałem, że właśnie tyle czasu celebrowaliśmy gola Craiga Bellamy’ego. To ciekawe, bo dokładnie patrzyłem wtedy na zegarek i z bramki cieszyliśmy się niecałą minutę. Sam Bellamy również się nie popisał, bowiem zaraz po zakończeniu meczu uderzył jednego z kibiców MU, za co grozi mu wysoka grzywna i dyskwalifikacja na kilka spotkań. — Kiedyś to samo zrobił Brian Clough i został uznany za bohatera. Nie wiem, jak będzie w przypadku Craiga — idiotycznie tłumaczył występ swojego podopiecznego Hughes. — Cóż, ów człowiek, którego Bellamy uderzył, znalazł się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie.
A jak na kąśliwe komentarze pod adresem „Czerwonych Diabłów ” zareagował Ferguson? —










