Dzięki bramce Victora Mosera, Wigan odniosło pierwsze zwycięstwo po dłuższej przerwie. Jeden punkt mogły zarobić „Wilki”, jednak przegrali nieszczęśliwie z Boltonem. Walka do ostatniego gwizdka nie pomogła.
Wigan w końcu przerwało passę pięciu meczów bez zwycięstwa i opuściło dno tabeli. Od początku gry gospodarze próbowali zagrozić bramce rywali. Tom Cleverley jednak nie potrafił pokonać Scotta Garsona. Po kwadransie, w wyniku kontuzji, Steven Caldwell zmienił swojego brata – Gary’ego. Pod koniec pierwszej połowy to West Brom przejęło inicjatywę, jednak próby zdobycia bramki przez Jerome Thomasa i Chrisa Brunta zakończyły się niepowodzeniem. Również Peter Odemwingie starał się uzyskać prowadzenie dla swojego zespołu, jednak bezskutecznie. Tuż przed przerwą żółtą kartką został ukarany Caldwell. W drugiej połowie Victor Moses zmienił Jordi Gomeza. Ta decyzja trenera Wigan okazała się strzałem w dziesiątkę. W 70. minucie spotkania Nigeryjczyk trafił do siatki West Bromwich, dzięki indywidualnej akcji i podaniu Charlesa N’Zogbii. Wigan broniło się do końca. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego strzał Marca-Antoine’a Fortune’a obronił Ali Al-Habsi. „The Latics” zajmują teraz 16. miejsce w tabeli z dorobkiem czternastu punktów. WBA plasuje się na jedenastym miejscu, a jeśli Everton wygra swój mecz, spadnie o jeszcze jedno.
„Wolves” odniosło trzecią porażkę z rzędu. Ich przeciwnicy, Bolton, czwarte zwycięstwo w lidze. Mógł być remis, los jednak chciał, aby „Wilki” wiedziały od początku, że to nie będzie dobry dzień. Po zagraniu Chung-Yong Lee, Richard Stearman nieszczęśliwie umieścił piłkę we własnej bramce. Po 30 minutach Kevin Davies strzelił na bramkę Marcusa Hahnemanna, jednak ten obronił strzał. Pod koniec pierwszej połowy gracze „Wolves” próbowali doprowadzić do remisu, ale ani Nenad Milijas, ani Matthew Jarvis nie zdołali pokonać Jussi Jaaskelainena. Po godzinie gry padła druga bramka dla Boltonu. Na listę strzelców wpisał się Johan Elmander. Po chwili Stuart Holden podwyższył wynik na 0:3. W tej chwili wydawało się, że ten gol pogrążył „Wilki”. Nic bardziej mylnego. Gospodarze postanowili walczyć dalej. W 69. minucie do bramki „Kłusaków” trafił Kevin Foley. Chwilę później kontaktowego gola zdobył Steven Fletcher. Niestety, nie udało się doprowadzić do remisu i z końcowego wyniku cieszyli się zawodnicy Boltonu, choć trzeba przyznać, że było to dość szczęśliwe zwycięstwo. Gospodarze zajmują obecnie 19. miejsce w tabeli z dorobkiem dziewięciu punktów. Goście zaś plasują się na piątym miejscu. Mają trzy punkty straty do Manchesteru City.










