Chelsea poniosła swoją siódmą porażkę w sezonie. Tym razem na The Hawthorns lepsi, po trafieniu McAuleya, okazali się zawodnicy West Bromwich Albion. Na Loftus Road natomiast QPR zremisowało 1:1 z Evertonem. Na trafienie Drenthe golem odpowiedział Zamora i obie drużyny do tabeli dopisać mogą sobie po jednym punkcie.
WBA vs. Chelsea 1:0 (0:0)
Pierwsza połowa była dość wyrównana, ale emocji zdecydowanie nie brakowało. Pierwszą groźną okazję stworzyli sobie gospodarze w 8. minucie, kiedy na strzał z dystansu zdecydował się Morrison. Lecącą w okienko bramki piłkę na rzut rożny sparował jednak Cech. W odpowiedzi dwa razy próbował Mata, ale za pierwszym razem fatalnie skiksował, w ogóle nie trafiając czysto w piłkę, a za drugim Ben Foster obronił. Koleją szansę miał Cahill, lecz jego uderzenie świetnie głową na linii bramkowej zablokował Morrison.
Blisko prowadzenia goście byli w 39. minucie, kiedy to Foster z trudem obronił uderzenie z dystansu Essiena. 60 sekund później najlepszą okazję przed przerwą miał Sturridge, który po świetnym dryblingu i podaniu Drogby wyszedł sam na sam z bramkarzem, dobrze opanował piłkę, jednak fatalnie przestrzelił. Chwilę później Phil Dowd zaprosił obydwa zespoły do szatni.
W 54. minucie obydwie drużyny mogły zdobyć gola. Najpierw Odemwingie źle przyjął piłkę w polu karnym i stracił bezpowrotnie okazję na oddanie groźnego strzału. Chelsea natychmiast wyprowadziła kontrę, Steven Reid bez udziału przeciwnika doznał jakiejś kontuzji i stracił piłkę na rzecz Juana Maty, a Hiszpan bardzo dobrze zagrał do Sturridge’a. Ten jednak, widząc wychodzącego z bramki Fostera, chyba się go… przestraszył i zamiast przejąć futbolówkę, minął się z nią.
Chwilę później fatalny błąd popełnił Cole, ale z prezentu nie skorzystał Fortune, strzelając prosto w bramkarza. W 67. minucie bardzo ładnym wolejem i jeszcze lepszą paradą popisali się odpowiednio Mulumbu i Cech. Golkiper kilkadziesiąt sekund potem musiał znowu się wysilić po kolejnej próbie Fortune, a następnie wyręczył go Ashley Cole, w ostatniej chwili uprzedzając Brunta i wybijając dośrodkowanie na rzut rożny, po którym niecelnie główkował Ridgewell. Następnym, który próbował był Brunt, ale minimalnie się pomylił.
W 82. minucie gospodarze objęli już prowadzenie. Po wielkim zamieszaniu w polu karnym z woleja strzelał Ridgewell, ale zamiast dobrego uderzenia wyszło świetne podanie do… niepilnowanego McAuleya, który stojąc kilka metrów przed bramką, tylko przyłożył nogę i zdobył gola. Kilka chwil później mogło być 2:0, gdyby nie kolejna udana interwencja Cecha, tym razem po strzale Andrewsa. „The Blues” w 91. minucie mogli wyrównać – po dośrodkowaniu Cole’a z kilku metrów w bramkę nie trafił jednak Lampard. Następnie próbował jeszcze Juan Mata, ale z podobnym skutkiem. Chwilę później Phil Dowd zagwizdał po raz ostatni i kolejna porażka londyńczyków w tym sezonie stała się faktem.
Queens Park Rangers vs. Everton 1:1 (1:1)
Już po trzech minutach mogło być 1:0 dla przyjezdnych, gdyby tylko Cahill strzelił ciut niżej, a tak piłka odbiła się od poprzeczki. Odpowiedzieć próbował Buzasky, jednak Howard dobrze obronił jego uderzenie z rzutu wolnego. 31. minuta przyniosła natomiast prowadzenie dla Evertonu. Po stracie Taarabta w środku pola piłkę przejął Pienaar, następnie podał do Drenthe, który huknął w swoim stylu z ponad 25 metrów i futbolówka zatrzepotała w siatce. Gospodarze od razu mogli wyrównać, ale po rzucie wolnym Taarabta piłka ostatecznie przeleciała obok bramki.










