Everton wygrał drugie spotkanie w tym sezonie i ma na swoim koncie już sześć punktów. Tym razem podopieczni Davida Moyesa ograli Aston Villę na Villa Park. Mniej ciekawie było na Carrow Road, gdzie punktami podzielili się wielcy przegrani pierwszej kolejki – Norwich City i Queens Park Rangers.
W Birmingham goście bardzo szybko objęli prowadzenie. Już w 3. minucie piłkę w siatce umieścił wykupiony z Tottenhamu Steven Pienaar. Pół godziny później było już 2:0 dla przyjezdnych z Liverpoolu, gdy piłkę głową do siatki po dośrodkowaniu Jagielki wpakował Fellaini. Jeszcze przed przerwą rezultat podwyższył Nikica Jelavić, wykorzystując płaskie dośrodkowanie Leightona Bainesa z lewej strony.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla gospodarzy – w 56. minucie z boiska wyleciał Ciaran Clark, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Jelavicia. Kilka chwil później mogło być już 4:0, ale piłka po strzale Distina trafiła w poprzeczkę. Na 15 minut przed końcem spotkania honorowe trafienie dla Aston Villi zaliczył Karim El Ahmadi potężnym strzałem z dystansu. Bramka ta nie wpłynęła jednak na przebieg spotkania i gospodarze musieli pogodzić się z porażką.
W meczu pomiędzy Norwich a QPR wszystko rozstrzygnęło się bardzo szybko – w 11. minucie prowadzenie objęła drużyna „Kanarków” za sprawą Simeona Jacksona. Kibice gospodarzy z prowadzenia mogli się cieszyć jedynie przez osiem minut, gdyż wtedy Bassong sfaulował Cisse w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę wyrównującą zamienił Zamora. Podział punktów w tym meczu był jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem i nikt nie może się czuć pokrzywdzony.










