Piątkowa odsłona 24. kolejki Bundesligi zakończyła się zwycięstwem Borussii M’Gladbach, która pokonała na wyjeździe Eintracht Frankfurt 1:0. Strzelcem jedynej bramki był Luuk de Jong. Drużyna Eintrachtu przez większość spotkania była zespołem lepszym, jednak to podopieczni Luciena Favre’a zdobyli bramkę, która dała im bardzo ważne trzy punkty.
W piątkowym meczu do składów swych drużyn powrócili Herrmann, Inui i Arango, czyli bardzo ważni piłkarze w zestawieniach trenerów. Na początek kolejki spotkały się zespoły będące bardzo blisko siebie w tabeli i wciąż walczące o grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Początek spotkania wyraźnie pokazał, że obie ekipy chciały wywalczyć trzy punkty w dzisiejszym meczu. Tempo gry było bardzo dobre, jednak nie przynosiło to rezultatu w postaci groźnych sytuacji. W 13. minucie piłkarze z M’Gladbach mieli okazję dośrodkowania z rzutu wolnego, jednak kiepskie wykonanie spowodowało, że to Eintracht wyszedł z kontratakiem, który jednak był wyprowadzany zbyt wolno. Kilka minut później do piłki bitej z rzutu rożnego doszedł De Jong, lecz oddał niecelny strzał głową.
Pierwszy kwadrans upłynął z niewielką przewagą gości. W 19. minucie świetnie podłączył się Younes, który bezmyślnie dośrodkował za plecy nabiegających kolegów z drużyny, co uniemożliwiło dojście do piłki i stworzenie zagrożenia bramki z ciekawie wyglądającej akcji. Herrman pokazał podającemu, jak powinno się dogrywać piłki. Młody napastnik wybornie dograł do Younesa, jednak ten oddał niecelny strzał – znów marnując okazję do zmiany rezultatu.
Ta sztuka udała się po rzucie rożnym. Bardzo ładne dośrodkowanie przedłużył Marx, co wykorzystał De Jong, wbijając piłkę głową do bramki, dzięki czemu Borussia M’Gladbach prowadziła od 22. minuty 1:0. Przewaga gości uwidoczniła się zatem również na tablicy wyników. Pierwsza bramka w meczu wpłynęła motywująco na piłkarzy Eintrachtu, którzy skonstruowali ciekawą akcję w okolicach pola karnego, lecz zabrakło trochę szczęścia, aby Srdjan Lakić doszedł do dogodnej sytuacji. Bardzo aktywny był Hermann, który był najjaśniejszym punktem drużyny prowadzonej przez Luciena Favre’a. Eintracht próbował stworzyć zagrożenie dla bramki ter Stegena, jednak przez pierwsze pół godziny nie potrafił złamać linii defensywnej gości.
Dobra okazja, aby to zmienić, pojawiła się w 35. minucie, kiedy po kilku podaniach na wysokości pola karnego Borussii możliwość strzału miał Lakić, który jednak zrobił to bardzo niecelnie. Na pięć minut przed końcem Takashi Inui położył dwóch obrońców i ciekawie dośrodkował do Alexandra Meiera, który miał mało miejsca na oddanie celnego i silnego strzału, jednak akcja zwłaszcza ze względu na umiejętności dryblerskie Japończyka mogła się podobać.
Po pierwszej połowie kibice na pewno nie mogli powiedzieć, że oglądali wielkie spotkanie, którego zapewne należało się spodziewać. Sytuacji bramkowych było jednak niewiele. Borussia miała dwie ciekawe sytuacje, z których jedna była skuteczna. Eintracht, mimo że był często przy piłce, nie potrafił tego wykorzystać i miał wyraźne problemy ze stwarzaniem realnego zagrożenia dla bramki rywali.








