Sobotnie 187. derby Bawarii pomiędzy Bayernem Monachium a FC Nuernberg zakończyły się zwycięstwem gospodarzy 2:0. Strzelcami goli byli Arjen Robben i Franc Ribery. Drużyna Pepa Guardioli przez ponad godzinę nie mogła jednak poradzić sobie z dobrze zorganizowaną obroną gości, marnując również rzut karny.
Od pierwszych minut ogromną przewagę mieli podopieczni Pepa Guardioli, którzy spokojnie konstruowali ataki na połowie rywala. Drużyna z Norymbergi została zepchnięta na własną połowę, jednak gospodarze wcale nie stwarzali sobie dogodnych sytuacji. Jedna z nielicznych akcji na początku meczu, którą potrafili stworzyć sobie przyjezdni, mogła się skończyć bramką. Ginczek popędził lewą stroną i w okolicach 40. metra ściął do środkowej strefy boiska, po czym huknął na bramkę Neuera prawą nogą. Niemiecki golkiper zdołał lekko zmienić tor lotu piłki, która w efekcie uderzyła w poprzeczkę. Dopiero w 20. minucie Ribery porwał się na indywidualną akcję, która groźnie wyglądała, jednak Francuz poza niecelnym strzałem nic ciekawego nie zrobił. Kilka chwil później Robben próbował się przedzierać przez defensywę Norymbergi, lecz zatrzymał go bramkarz Schafer.

Brak dogodnych sytuacji dla Bayernu był dla kibiców irytujący. Dopiero w 31. minucie sędzia podyktował rzut karny, który sprokurował Per Nillson, faulując Robbena. Do piłki podszedł Alaba. Jego uderzenie było fatalne i obronił je Schafer, który wyczuł intencje młodego zawodnika „Bawarczyków”. Mistrzowie Niemiec swoją grą bardzo rozczarowywali. Goście w końcówce pierwszej połowy coraz częściej pojawiali się na połowie gospodarzy i próbowali zagrażać bramce Neuera. W ostatnich minutach Boateng oddał bardzo silny płaski strzał, który sprawił sporo kłopotów bramkarzowi Norymbergi. W tej samej akcji Mandzukić przypadkowo, choć bardzo ostro, zaatakował Dabanliego. Obrońca gości przy asyście lekarzy zszedł z boiska, napastnik Bayernu za to zagranie powinien natomiast otrzymać czerwoną kartkę, jednak skończyło się na żółtym kartoniku. Pierwsza część gry zdecydowanie nie zachwyciła.
Drugie 45 minut rozpoczęło się podobnie jak pierwsze. Gospodarze przeprowadzali frontalne ataki na bramkę gości, jednak znów niewiele z nich wynikało. W 55. minucie Mandzukić miał szansę na bramkę głową, lecz uderzył prosto w ręce bramkarza. Podopieczni Michaela Wiesingera byli bardzo dobrze ustawieni w defensywie i gospodarzom trudno było rozpędzić swą maszynę. W 60. minucie Schafer obronił strzał z pięciu metrów, po czym wygrał pojedynek sam na sam z Mario Goetzem. Guardiola, widząc mizerną postawę swoich graczy, posłał na boisko Muellera, który mógł bardzo szybko zaliczyć wejście smoka. Potężnie uderzył na bramkę, jednak piłka zatrzymała się na bocznej siatce. Zaraz potem znów miał szansę na gola, ale Schafer pozostał niepokonany.









