W ostatnich dwóch spotkaniach 30. kolejki Bundesligi Stuttgart pokonał Freiburg 2:1, a Fürth wygrało z Norymbergą 1:0. Dla gości ostatniego pojedynku tej serii gier było to pierwsze zwycięstwo pod wodzą Franka Kramera.
Stuttgart jest drużyną, która najczęściej gra w niedzielę, co jak się okazuje, jest jednym z atutów „Die Schwaben”. Na piętnaście spotkań rozgrywanych w ostatni dzień tygodnia wygrywali trzynastokrotnie. Zwycięstwo nad Freiburgiem było czternastym zwycięstwem w szesnastym meczu.
Ostatnie bezpośrednie spotkanie obu drużyn miało miejsce kilka dni temu w ramach Pucharu Niemiec. Oba mecze łączy wynik. I tu, i tu padł rezultat 2:1. Wynik już w 33. minucie otworzył Christian Gentner, który po znakomitym dośrodkowaniu Harnika strzelił pierwszą bramkę spotkania. Przy golu zdecydowanie zawinił Oliver Baumann, który źle ocenił swoje szanse na wyłapanie centry w „szesnastkę” gości. Przyjezdni myślami byli już w szatni, gdy Stuttgart podwyższył rezultat na 2:0. Podaniem ponownie wykazał się Harnik, a kunsztem strzeleckim popisał się Ibisević. Bośniak piekielnie mocnym uderzeniem zmieścił piłkę tuż przy słupku, przedłużając radość kibiców gospodarzy. Niestety, w pierwszej połowie wielu sytuacji bramkowych nie było. Piłka w bramce znalazła się jeszcze w 20. minucie, jednak sędziowie nie zawiedli i dostrzegli, że Makiadi znajdował się na spalonym.
O drugiej połowie trudno powiedzieć coś więcej, bo zawodnicy obu drużyn nie zdecydowali się na przeprowadzanie dobrych akcji, które mogłyby doprowadzić do zmiany rezultatu. Piłkarze wrócili na boisko na kwadrans przed końcem spotkania. Blisko strzelenia prawidłowej bramki był Makiadi, który pomylił się dosłownie minimalnie. Rezultat mógł podwyższyć Traore, jednak uderzył tylko w słupek, a następnie dobijając piłkę, trafił w boczną siatkę.
Chwilę radości swoim fanom dał Santini, który po znakomitym podaniu Diagne posłał piłkę do siatki, strzelając mocno po ziemi. Goście rzucili się do nadrabiania wyniku, jednak zabrakło czasu, a Stuttgart po raz drugi w ciągu kilku dni zmniejszył nadzieję fryburczyków na prawo gry w europejskich pucharach, najpierw eliminując ich z Pucharu Niemiec, a teraz pokonując ich w lidze.
VfB Stuttgart – Freiburg 2:1
Gentner (33.), Ibisević (42.) – Santini (88.)
Na zakończenie 30. kolejki Bundesligi Norymberga spotkała się z Fürth. Dla wielu był to mecz o przysłowiową pietruszkę, jednak nie było to zwykłe spotkanie. To były derby Frankonii. Obie drużyny wyszły na mecz w dosyć optymalnych składach. Nie znaczy to jednak, że szkoleniowcy wystawili swoje standardowe jedenastki. Trener „Koniczynek” po raz kolejny dokonał sporych roszad w składzie, natomiast prowadzący Norymbergi nie skorzystał jedynie z Pinoli, który odpoczywał za kolejną żółtą kartkę otrzymaną w poprzednim spotkaniu.
Fürth prowadziło grę od 20. minuty, jednak ataki pozycyjne nie przynosiły żadnych zmian w wyniku do 27. minuty. Z objęć Morfeusza defensorów gospodarzy wyrwał Geis, który pięknym uderzeniem pokonał bramkarza. Obrońcy zostawili mu zbyt dużo wolnego miejsca, a komentatorzy mówili otwarcie o stadionach świata, przyznając jednak, że w tym strzale było dużo szczęścia. Bramka mocno rozruszała spotkanie, a gospodarze od razu ruszyli do ataku. Porażki w meczu z czerwoną latarnią tabeli nie wybaczyliby kibice. Dwie minuty po otwarciu wyniku znakomitą okazję miał ponownie Geis, który cudownie uderzył z rzutu wolnego, jednak piłka o centymetry minęła bramkę.








