W popołudniowych meczach 7. kolejki Bundesligi najwyższe zwycięstwo obok Schalke 04 odniósł Freiburg, pokonując 3:0 Norymbergę. Dziś wygrały też, tyle że skromnie, Hamburg i Mainz.
SC Freiburg – 1. FC Nürnberg 3:0 (1:0) Makiadi 36., D.Caliguri 90. (k) Terrazzino 90+1.
Dla obu drużyn miał być to mecz na przełamanie, od trzech spotkań bowiem zarówno Freiburg, jak i Norymberga nie zaznały smaku zwycięstwa. Lepiej w mecz weszli goście, kilkakrotnie zagrażając bramce przeciwnika. Najdogodniejszą sytuację do zdobycia bramki zaprzepaścił Thomas Pekhart. Jednak jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było i tym razem. W 36. minucie po dobrym rozegraniu akcji, Cedric Makiadi znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie i z metra wpakował głową piłkę zagrywaną przez Erika Jendriska. W drugiej połowie gra już się bardziej wyrównała. Nie brakowało sytuacji podbramkowych z obu stron. Choć goście byli bliscy wyrównania, to tuż przed końcem meczu Thomas Chandler nieprzepisowo zatrzymał w polu karnym Daniela Caligiuriego i arbiter Michael Weiner wskazał na jedenasty metr. Sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany i zrobiło się 2:0. A w doliczonym już czasie gry wynik meczu kapitalnym strzałem z dystansu ustalił Marco Terrazzino.
Greuther Fürth – HSV Hamburg 0:1 (0:1) Son 17.
Faworytem spotkania na Trolli Arena byli goście, którzy wreszcie wrócili na właściwe tory. Beniaminek zaś wciąż czekał na historyczne zwycięstwo w Bundeslidze. Początek meczu zdawał się potwierdzić prezentowaną ostatnio formę przez obie drużyny. Goście dość szybko, bo w 17. minucie, swoją przewagę udokumentowali strzeleniem bramki. Brawa należą się Son Heung-Minowi, który przeprowadził indywidualną akcję, kapitalnie ogrywając po drodze Mergima Mavraja, i nie dał żadnych szans Raphaelowi Schaferowi. Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. To bardziej goście dążyli do strzelenia drugiej bramki niż gospodarze do wyrównania. Najczęściej próbowali i najbliżej byli celu Rafael van der Vaart i Artjoms Rudnevs. W końcówce parę razy musiał interweniować także Rene Adler, ale wynik do ostatniego gwizdka nie uległ już zmianie.
FSV Mainz – Fortuna Düsseldorf 1:0 (0:0) Noveski 85.
Oba zespoły przystępowały do tego spotkania podbudowane osiągnięciem niespodziewanych dość rezultatów w starciu z silniejszymi drużynami, za jakie niewątpliwie uchodzą odpowiednio Wolfsburg i Schalke 04. Pierwsza połowa na Coface Arena nie przyniosła jednak zbyt wiele emocji. Sporo było niedokładności, walki wręcz, a co za tym idzie – nieczystych zagrań i żółtych kartek, mało zaś oglądaliśmy podbramkowych sytuacji. Te najdogodniejsze zmarnował zawodnik gości, Ken Ilso. W drugiej odsłonie obie drużyny nieco bardziej się odkryły. Z gry jednak więcej mieli goście, wśród których po raz kolejny świetnie spisywał się bramkarz Fabian Giefer. Taktyka beniaminka legła w gruzach w 78. minucie, kiedy to drugą żółtą kartkę otrzymał Oliver Fink i goście musieli grać w dziesięciu. Podopieczni Thomasa Tuchela wykorzystali to kilka minut później, wówczas Nicolce Noveski dostał świetne podanie od Andreasa Ivanschitza i głową zapewnił kolejną wygraną swojemu zespołowi.








