Jeden punkt, bez bramki oraz przedostatnia lokata – oto dorobek Łódzkiego Klubu Sportowego po dwóch pierwszych kolejkach Ekstraklasy. Włodarze z Alei Unii postawili sprawę jasno – strata punktów w sobotę z Polonią Warszawa jest równa z utratą pracy przez Marka Chojnackiego.
Spekulacjami „Gazety Wyborczej” nie przejmuje się sam zainteresowany. ” – Nie gramy o mistrzostwo Polski, walczymy o utrzymanie. Nasz cel jest przecież do zrealizowania – powiedział spokojnie trener łodzian.
Słabej postawy ŁKS-u spodziewali się wszyscy, to właśnie ich typując na kandydata do spadku. Trudno się jednak dziwić skoro zespół opuściło większość piłkarzy z zeszłego sezonu. Niemal każda pozycja została osłabiona – obroną nie kieruje już Tomasz Kłos (zakończył karierę), w pomocy prostopadłych podań nie śle już Sebastian Mila, a na skrzydle nie biega Łukasz Madej, z kolei w napadzie bramek nie zdobywa Ensar Arifović. Nawet Chojnacki z pustego nie naleje.










