Fatalnie spisujące się w tym sezonie Hoffenheim uległo na własnym stadionie Borussii Dortmund 1:3. Oznacza to, że rundę jesienną gospodarze zakończą na szesnastym miejscu, będąc zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową. Z kolei mistrzowie Niemiec przezimują na trzeciej lokacie z trzema punktami straty do Bayeru i dwunastoma do Bayernu.
W obliczu wielu kontuzji na lewej obronie zagrał Jakub Błaszczykowski. Być może dlatego pierwsze minuty nie należy do najciekawszych. Oba zespoły miały problemy z kreowaniem akcji, choć zgodnie z przewidywaniami to Borussia miała przewagę. Dopiero w 14. minucie przyniosło to jednak zagrożenie pod bramką Hoffenheim. Strzał Götzego z piętnastu metrów pewnie wybronił Casteels. Goście zaczęli podkręcać tempo, ale niewiele zabrakło, aby to oni jako pierwsi stracili gola. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej w powietrze wyszedł Compper i prawie wpakował piłkę do siatki. Chwilę później z dystansu próbował Schipplock i niewiele się pomylił. Wyraźnie niezadowolony z postawy swoich podopiecznych Jürgen Klopp podszedł do linii i głośno pokrzykiwał na piłkarzy w żółto-czarnych strojach.
Te zabiegi poskutkowały, bo w 26. minucie BVB zdobyło gola. Götze znalazł się na skraju pola karnego i potężnym uderzeniem przy krótkim słupku pokonał bramkarza. Gra się ożywiła, a goście nie potrafili zatrzymać odważnie poczynających sobie „Wieśniaków”. Skończyło się to wyrównaniem. Johnson dośrodkował z lewej strony, Volland wślizgiem podał do Schipplocka, a ten również na wślizgu wepchnął piłkę do siatki. Gracze Borussii odzyskali przewagę, ale do końca połowy ciekawych sytuacji już nie zobaczyliśmy.
W szatni piłkarzy z Dortmundu padły chyba ostre słowa, bo dość szybko ruszyli do ataków i przycisnęli gospodarzy. Po zamieszaniu w polu karnym świetną okazję miał Reus, ale z kilku metrów nie potrafił pokonać bramkarza. Chwilę później mocny strzał Hummelsa bardzo ładnie obronił Casteels. Hoffenheim ten napór wytrzymało tylko przez trzynaście minut. Götze zagrał kapitalną piłkę w pole karne do Reusa, a ten wyłożył ją Grosskreutzowi, który musiał strzelić gola. Borussia nie zamierzała popełnić błędu z pierwszej połowy i nadal atakowała. Po rzucie wolnym do piłki doszedł Lewandowski, ale jego strzał głową przeszedł obok słupka. W kolejnej sytuacji polski napastnik już się nie pomylił. „Lewy” dostał futbolówkę na skraju pola karnego, obrócił się z obrońcą na plecach, minął kolejnego rywala oraz bramkarza i z ostrego kąta trafił do siatki.
Niewiele zabrakło, aby Hoffenheim bardzo szybko zdobyło gola kontaktowego. Po wrzutce z lewej strony fatalnie głową uderzył Ochs. Wyszło z tego przedłużenie, ale poprawka Weisa z najbliższej odległości minęła lewy słupek bramki. Na kwadrans przed końcem prowadzenie mógł podwyższyć Hummels, który przy rzucie rożnym był kompletnie niekryty. Obrońca BVB uderzył jednak w sam środek bramki. Do końca meczu goście kontrolowali sytuację na boisku. Spokojnie rozgrywali piłkę, nie dając rywalom dojść pod własne pole karne. Zwycięstwo było jak najbardziej zasłużone, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę drugą połowę.








