Ofensywa „Kanonierów” kolejny raz nie była w stanie strzelić bramki. Wynik 0:0 cieszy zdecydowanie gospodarzy, którzy na Britannia Stadium odparli ataki utytułowanego rywala. Mecz niespecjalnie zachwycał i trudno go nazwać wielkim widowiskiem.
W składzie Arsenalu mieliśmy kilka przemeblowań w porównaniu do meczu z Sunderlandem. Vito Mannone zagrał zamiast Wojtka Szczęsnego, który ma problemy z żebrami. Jednak pierwszego golkipera „The Gunners” nie zastąpił Łukasz Fabiański zmagający się z kontuzją pleców. Na ławce został posadzony Theo Walcott, a tym razem na prawej stronie życie defensorom Stoke utrudniał Gervinho. Na lewym skrzydle, podobnie jak w niemieckiej reprezentacji, grał Lukas Podolski, a od pierwszych minut na środku ataku Wenger wystawił Oliviera Giroud.

Początkowo obie drużyny walczyły o uzyskanie przewagi. „The Potters” rozsądnie atakowali lewą stroną, gdyż na tamtej flance w obronie grał chyba jeden z najsłabszych graczy „Kanonierów” – Carl Jenkinson. W 6. minucie piłka wpadła nawet do siatki po strzale Waltersa, ale był on na spalonym. Już chwilę później Podolski mógł pokonać Begovicia po błędzie w obronie Stoke, ale szczęśliwie interweniował jeden z defensorów. W pierwszym kwadransie zdecydowanie przeważali „The Gunners” kreujący coraz więcej akcji. Świetnym rajdem popisał się Podolski, który na pełnej szybkości minął kilku graczy Stoke. Dopiero nieprzepisowo zatrzymał go Huth w okolicy końcowej linii pola karnego i został za to ukarany żółtą kartką. Jednak rzut wolny wykonywany przez dobrze dziś dysponowanego Cazorlę nie przyniósł zmiany rezultatu. Chwilę później z lewej strony Kieran Gibbs zagrywał w pole karne, lecz dośrodkowanie było za wysokie. „The Potters” próbowali skonstruować kontratak, ale tym razem świetnie w defensywie zachował się młody Anglik. Widać też, że ofensywa Arsenalu, w której pojawiło się trzech nowych piłkarzy w obecnym okienku transferowym, zaczynała rozumieć się coraz lepiej. Również Abou Diaby, wracający po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, prezentował się bardzo przyzwoicie w środku pola.
W 33. minucie kolejnym strzałem z dystansu popisał się Cazorla. Tym razem uderzył celnie, lecz udana interwencja Begovicia uratowała „The Potters” przed stratą bramki. W końcówce pierwszej części w ofensywie uaktywnili się gospodarze, którzy jednak nie byli w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Mannone. Po drugiej stronie boiska obserwowaliśmy niezbyt dobrze dysponowanego Giroud. Francuz jeszcze nie zaaklimatyzował się w drużynie z The Emirates i nie do końca rozumiał się ze swoimi kolegami z drużyny. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis.
Od początku kolejnych 45. minut „Kanonierzy” podjęli próbę uzyskania przewagi. Ich kolejny bezbramkowy remis w Premier League nie satysfakcjonował. Po pięciu minutach tej części spotkania z linii pola karnego bardzo niecelnie uderzał aktywny na prawej stronie Gervinho. W 57. minucie po starciu między Pennantem a Gibbsem w okolicach pola karnego ten pierwszy domagał się podyktowania „jedenastki” przez Lee Masona, jednak powtórki pokazały, iż arbiter podjął właściwą decyzję, kiedy pozwolił kontynuować grę. Pięć minut później bardzo brzydko zachował się Wilkinson. Dość brutalnie sfaulował Podolskiego, po czym sędzia wyjął żółty kartonik i ukarał obrońcę Stoke. W 70. minucie po rzucie rożnym efektownie z woleja uderzał Giroud. Niestety, futbolówka po koźle opuściła boisko. Chwilę później zmian dokonał Wenger: za Gervinho wszedł Walcott, a za Podolskiego Oxlade-Chamberlain. Ależ Abou Diaby zmarnował okazję! Po błędzie obrońców Stoke mógł zdobyć gola z bliskiej odległości. Może gdyby na jego miejscu znalazł się jakiś ofensywny gracz… Choć w dotychczasowych meczach Premier League nie błyszczeli oni skutecznością.












