W meczu kończącym sobotnie granie w ramach 19. kolejki polskiej Ekstraklasy pomiędzy Cracovią Kraków a Koroną Kielce kibice mieli okazję do obejrzenia trzech goli. Zespół gospodarzy wygrał 3:0, natomiast strzelcami bramek byli kolejno: Mateusz Klich, Aleksejs Visnakovs oraz Said Ntibazonkiza. Na miano bohatera spotkania zasłużył jednak wspomniany Mateusz Klich, gdyż do gola i dobrej gry dołożył jeszcze dwie asysty.
Przed meczem Cracovia – Korona głośno było w mediach o możliwej zmianie trenera w klubie z województwa świętokrzyskiego. Jednak tuż przed meczem 19. kolejki polskiej Ekstraklasy całą sprawę zdementował na łamach oficjalnej strony internetowej Korony Kielce prezes zarządu Korona SA, Tomasz Chojnowski. Zupełnie inne nastroje były z kolei w zespole z Krakowa, mimo że klub jest czerwoną latarnią ligi, to w drużynie są powody do zadowolenia, gdyż w rundzie wiosennej podopieczni Jurija Szatałowa nie ponieśli jeszcze porażki. Nie zmienia to jednak faktu, iż trener „Pasów” w tygodniu poprzedzającym mecz odmawiał kontaktu z przedstawicielami środków masowego przekazu.

Początek spotkania przyniósł okazję bramkową po stronie gości. Po indywidualnej akcji Kamila Kuzery przepisy złamał jeden z defensorów Cracovii. Do rzutu wolnego za te przewinienie podszedł Edi Andradina, który bezpośrednim strzałem ostemplował poprzeczkę bramki strzeżonej przez Wojciecha Kaczmarka. Futbolówka ostatecznie opuściła plac gry. Jednak nie trzeba było długo czekać na odpowiedź ze strony gospodarzy. Już w 4. minucie meczu na strzał zdecydował się 21-letni Mateusz Klich, lecz jego chęci nie były wprost proporcjonalne do wykonania, więc ostatecznie piłka opuściła plac gry. Pierwszy kwadrans upłynął zatem pod znakiem walki i widocznego zaangażowania wśród obu zespołów.
Szybkie i dynamiczne spotkanie w dalszym ciągu mogło podobać się kibicom. W 18. minucie krakowianie postawili na szybkość, między innymi za sprawą widocznego od początku meczu Klicha. Wychowanek Tarnovii Tarnów długo holował piłkę, pędząc na bramkę swoich adwersarzy, jednak w kulminacyjnym dla przebiegu całej akcji momencie dobrze interweniował obrońca gości, Tomasz Lisowski. Dosłownie chwilę później zawodnik, który popisał się skuteczną obroną, mógł za swoją nonszalancję być winny utraty gola. Ogromne zamieszanie w polu karnym nie przyniosło jednak zamierzonego efektu wśród zawodników Cracovii i rezultat na stadionie położonym przy ulicy Kałuży w dalszym ciągu nie uległ zmianie.
Przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna, z tym, że akcje przeprowadzane przez ulubiony klub świętej pamięci Jana Pawła II nie miały wykończenia. A to dobrą obroną popisał się Małkowski po strzale Bartłomieja Dudzica, a to brakowało wspomagania przy akcjach ofensywnych ekipy dowodzonej przez Jurija Szatałowa. Na trzy minuty przed końcem regulaminowych 45 minut boisko z powodu urazu Achillesa musiał opuścić Kamil Kuzera. W jego miejsce wszedł Grzegorz Lech. Ostatecznie pierwsza połowa meczu, w którym obu drużynom tak na dobrą sprawę powinno zależeć na trzech punktach, zakończyła się wynikiem 0:0.












