Podobnie jak w Polsce, tak i we Francji co jakiś czas wraca pomysł reorganizacji ligi, konkretnie zmniejszenia jej z 20 do 18 zespołów. Nowy prezes LFP, Vincent Labrune, wychodzi z założenia, że obecna sytuacja sanitarna na świecie to dobry moment na konstruktywną dyskusję i ewentualne działanie w tej sprawie. Głosy nad Sekwaną są podzielone, a główną kością niezgody pozostają oczywiście ewentualne finanse i prawa telewizyjne, które mogłyby ulec zmniejszeniu.
Ligue 1 wraca do polskiej telewizji, a więc to dobry moment na to, aby sprawdzić, czym aktualnie ta liga żyje, bo żyje i ma się dobrze, choć w naszym kraju została jakby zapomniana. Pierwsza sprawa to prawa medialne i zamieszanie, które powstało na linii LFP – kluby – Mediapro (właściciel praw), a druga to dyskusja na temat zmniejszenia liczebności zespołów z 20 do 18, którą rozpoczął nowo wybrany prezes profesjonalnej ligi piłkarskiej, Vincent Labrune, i to tym tematem właśnie się zajmiemy.
Za i przeciw
Odjęcie dwóch konkurentów w stawce przyczyniłoby się z pewnością do podniesienia dochodów z praw telewizyjnych pozostałych konkurentów, jednak… aby tak się stało, cena za wspomniane prawa nie mogłaby ulec zmianie, a to mogłoby już być kwestionowane, o czym zresztą wspomina wielu ekonomistów. Znawcy rynku mówią także o tym, że zmniejszenie liczby zespołów we francuskiej elicie może przyczynić się do wzrostu kosztów organizacji spotkań i spadku wpływów z dni meczowych.
Vincent Chaudel, założyciel Sport Buissnes Observatory, twierdzi: – Przejście z 20 na 18 zespołów oznacza zorganizowanie mniej więcej dwóch kolejnych meczów mniej u siebie lub 10% mniej meczów. To nie oznacza wzrostu dochodów… Kiedy przechodzisz na taki system, nie zwiększasz choćby abonamentów ani przychodów, dlatego w tym momencie nie można tego aż tak jednoznacznie szacować. Jeśli mówimy o prawach telewizyjnych, miałoby to sens, bo tort dzielony byłby tylko na 18 kawałków, a nie jak do tej pory na 20, czyli więcej pieniędzy trafiałoby do klubowych kas.
Finanse to niejedyna zagadka. Wielu zastanawia się, jak taka reorganizacja mogłaby wpłynąć na podniesienie jakości ligi i ewentualne sukcesy na arenie międzynarodowej. Optymiści za przykład podają Niemcy i tamtejszą Bundesligę, ale oponenci od razu kontrargumentują tym, że akurat to bardzo zły przykład, bo nad Renem funkcjonuje zupełnie inny system gospodarczy i nie można tego porównywać.











