Zimowa przerwa w rozgrywkach w Koronie Kielce przebiega pod znakiem przebudowy. Liczne zmiany dotknęły nie tylko pion sportowy, lecz także grono pracowników klubu. Po latach rządów rodziny Hundsdörferów na Suzuki Arenie w końcu stawiane są zdrowe i solidne fundamenty. Podstawy, które najprawdopodobniej pomogą „Żółto-czerwonym” wyjść na prostą. Zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.
Sierpniowa decyzja Rady Miasta Kielce, by odkupić udziały w Koronie Kielce od rodziny Hundsdörferów, wśród kibiców „Żółto-czerwonych” została odebrana z ulgą. W trakcie rządów niemieckiego właściciela zespół z Suzuki Areny pod względem sportowym z sezonu na sezon prezentował się słabiej, a w poprzedniej kampanii opuścił szeregi ekstraklasy.
Jeszcze gorzej od postawy drużyny prezentowały się jednak klubowe finanse. Koronie Kielce realnie groziło nawet nieotrzymanie licencji na grę w I lidze. Dlatego przejecie większościowego pakietu akcji od rodziny Hundsdörferów przez miasto było jedynym ratunkiem dla „Żółto-czerwonych”. Wbrew oczekiwaniom oficjalna finalizacja rozmów nie nastąpiła szybko, lecz dopiero po licznych perypetiach pełnych kontrowersji, które nieobce były całej Polsce. W październiku Korona Kielce w końcu trafiła w ręce miasta.
Chwila euforii szybko jednak minęła, a zaczęły kolejne kontrowersje. Po wyborze Sławomira Gierady na tymczasowego prezesa zarządu wątpliwości niektórych radnych budziła wysokość uposażenia, które będzie pobierał, pełniąc nową funkcję. Konflikt przesłonił aspekt sportowy, a w Kielcach coraz częściej zadawano fundamentalne pytanie — czy miasto ma pomysł na klub?
Budowa od podstaw i oszczędności
Niepewność co do przyszłości funkcjonowania Korony Kielce dobiegła jednak końca na początku obecnego roku kalendarzowego. W styczniu zaszły fundamentalne zmiany pokazujące pomysł na rozwój „Żółto-czerwonych”. Po pobycie w Spartakusie Daleszyce do klubu powrócił Marek Mierzwa. Szkoleniowiec, który poprowadził kieleckich juniorów do zdobycia mistrzostwa Polski w 2019 roku. Teraz będzie odpowiedzialny na koordynowanie szkolenia młodzieży w klubie z Suzuki Areny.
— Korona to jest mój klub, mój dom, tutaj się wychowywałem i cieszę się, że wracam. Pojawiła się bardzo konkretna propozycja zbudowania czegoś nowego. Ale futbol to gra zespołowa i zdaję sobie sprawę, że tylko wspólnie będziemy mogli zrealizować to, co sobie założyliśmy. [Będę koordynował działania] od drugiej drużyny do zespołu U-15 oraz oczywiście bezpośrednio współpracował ze sztabem Macieja Bartoszka — mówił w rozmowie z portalem CKsport.pl Marek Mierzwa.










