Jak podaje oficjalna strona Brazylijskiej Federacji Piłkarskiej, wczoraj zmarł wicemistrz świata z roku 1950, strzelec bramki w przegranym 1:2 meczu z Urugwajem podczas ówczesnych Mistrzostw Świata, Friaca. Miał 84 lata.
Od sześciu tygodni z powodu silnego zapalenia płuc 84-latek przebywał na oddziale intensywnej terapii szpitala Sao Jose do Avai w Itaperunie, około 240 kilometrów od Rio de Janeiro. Zmarł wczoraj.
W 1950 roku przegrana Brazylii, gospodarza Mistrzostw Świata, w finale z Urugwajem 1:2 była wielkim szokiem. Rekordowa liczba, ponad 200 tysięcy, kibiców zasiadła wówczas na słynnej Maracanie gotowa należycie dopingować swych ulubieńców. Do przerwy obyło się bez bramek, jednak tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Friaca wpisał się na listę strzelców. Co ciekawe, był to jego pierwszy i jedyny gol w 13 spotkaniach w reprezentacji.
Reprezentantom Urugwaju udało się jednak przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Bramki Juana Schiaffino i Alcidesa Ghiggii sprawiły, że dość niespodziewanie Urugwajczycy cieszyli się z drugiego w historii tytułu mistrzów świata.
Friaca do wczoraj był przedostatnim żyjącym członkiem ekipy wicemistrzów świata z roku 1950. Obecnie pozostał już tylko jeden, były obrońca Juvenal.
Podczas kariery piłkarskiej Friaca grał w takich klubach, jak Vasco da Gama, Sao Paulo FC i Ponte Preta. Większość życia spędził w małym miasteczku Porciuncula w stanie Minas Gerais, gdzie wybudowano nawet stadion nazwany jego imieniem.










