Od mistrzostwa do mistrzostwa. Złota 50 Deschampsa


Przekrój kariery Didiera Deschampsa

18 października 2018 Od mistrzostwa do mistrzostwa. Złota 50 Deschampsa

Pół wieku życia to wielka chwila, moment na zrobienie swoistego rachunku sumienia, podsumowanie sukcesów w swoim „timelinie”. Didier Deschamps w wieku pięćdziesięciu lat został mistrzem świata jako trener, a to raptem jeden z jego licznych triumfów.


Udostępnij na Udostępnij na

Złoty kapitan Jacqueta

Chociaż w narodowych barwach Deschamps zadebiutował w 1989 roku, to jego wielka historia w kadrze zaczęła się siedem lat później. To właśnie wtedy, tuż przed Euro ’96 po raz pierwszy wyprowadził kolegów na boisko jako kapitan. Wtedy nikt jeszcze nie przewidywał, że będzie to kapitan najlepszej reprezentacji Francji w historii. Na Euro Francuzi spisali się dobrze, w grupie zajęli pierwsze miejsce, wyprzedzając Hiszpanię oraz Bułgarię ze Stoiczkowem i Rumunię w składzie której grał Gheorge Hagi. W ćwierćfinale po rzutach karnych wyeliminowali Holandię. W półfinale mierzyli się z Czechami, podobnie jak w pojedynku z Holandią w spotkaniu tym nie padły bramki i mecz rozstrzygały karne. Francja znalazła się dzięki temu na najniższym stopniu podium.

W 1998 roku Francja była gospodarzem mundialu, a w kraju liczono, że na własnej ziemi „Les Blues” sięgną po mistrzowski tytuł. Poprowadzić miał ich lider środka pola, kapitan i ówczesna gwiazda Juventusu – Didier Deschamps. Głównymi rywalami „Trójkolorowych” mieli być Brazylijczycy z młodym Ronaldo, mistrzowie Europy Niemcy i mocni Anglicy. Podopieczni Aime Jacqueta wiedzieli, że to jest ten moment.

Przez fazę grupową Francuzi przeszli jak burza, wygrywając wszystkie trzy mecze, a jednym z ich liderów i głównym konstruktorem gry był Deschamps. W 1/8 finału Francuzi poradzili sobie bezproblemowo z Paragwajem. Gorąco zrobiło się w ćwierćfinale, gdzie potrzebowali rzutów karnych, by odprawić Włochów. W półfinale Francuzi pokonali rewelacyjną Chorwację i czekali na finał. Na Stade de France przyszło im zmierzyć się z Brazylią. Chociaż wielu mówi, że to głównie za sprawą tajemniczej choroby Ronaldo, ale Francuzi pokonali broniących mistrzostwa Brazylijczyków i po raz pierwszy w historii sięgnęli po mistrzostwo świata. Z końcem meczu zakończyła się przygoda Aime Jaqueta z posadą selekcjonera.

To właśnie za kadencji tego selekcjonera Deschamps był prawdziwą gwiazdą reprezentacji Francji. Dowódcą, który rządził i dzielił na boisku. Gdy selekcjonerem został Roger Lemerre Deschamps dalej był kluczową postacią reprezentacji Francji i walnie przyczynił się do zdobycia mistrzostwa Europy w 2000 roku. To już jednak nie było to, co za czasów gdy kadrą dowodził Jaquet.

Wielki trener

Gdy w 2001 roku Deschamps zakończył zawodniczą karierę, od razu został szkoleniowcem AS Monaco. Obejmował klub znany i uznany. Wielu sądziło, że to ryzykowna decyzja, żeby klub z Księstwa obejmował trener, który nie ma żadnego doświadczenia. Deschamps jednak szybko rozwiał obawy i w drugim sezonie pracy z klubem zajął drugą pozycję w Ligue 1. Prawdziwym sukcesem dla Deschampsa był jednak kolejny sezon. Monaco występowało bowiem w Lidze Mistrzów, rozgrywki zaczęły się dla nich bardzo dobrze. Bezproblemowo przeszli zwycięsko fazę grupową, a następnie w 1/8 finału ograli Lokomotiw Moskwa. W ćwierćfinale mieli ich powstrzymać piłkarze Realu Madryt. Tymczasem po zażartej walce w obu spotkaniach klub z Księstwa znalazł się w półfinale, gdzie nie bez problemów odprawił Chelsea. W finale spotkali się z FC Porto, drużyną prowadzoną przez innego młodego, obiecującego szkoleniowca – Jose Mourinho. „Smoki” okazały się lepsze, ale Monakijczycy i tak mogli być z siebie dumni, bo nikt nie sądził, że mają oni szansę osiągnąć taki sukces. Największy sukces w historii klubu.

Rok później Deschamps opuścił Monte Carlo, a w 2006 roku objął Juventus. Jego głównym zadaniem było przywrócenie klubu w którym grał jako piłkarz do Serie A, z której zdegradowano ich za korupcję. Francuz spełnił swoje zadanie, ale nie dane mu już było poprowadzić „Starej Damy” Serie A. Z końcem sezonu rozstał się bowiem z klubem. Przez dwa lata był na bezrobociu, by w końcu objąć Olympique Marsylia, kolejny swój były klub. Już w pierwszym sezonie pracy wywalczył mistrzostwo Francji, a w kolejnych dwóch sięgnął po puchary ligi.

Po rozegranych w Polsce i na Ukrainie mistrzostwach Europy ze stanowiska selekcjonera francuskiej kadry odszedł Laurent Blanc. Szybko zarówno tamtejsze media, jak i kibice stwierdzili, że idealnym następcą Blanca jest jego kolega z kadry – Deschamps. To właśnie on niedługo później został selekcjonerem.

Pierwszym zadaniem Deschampsa w kadrze było przywrócenie Francuzom dawnego blasku i zmazanie plam po mundialu z 2010 roku. W RPA podopieczni wówczas Raymonda Domenecha nie wyszli nawet ze słabej grupy z RPA, Meksykiem i Urugwajem. Deschamps na mundial dostał się bezproblemowo. Na brazylijskim turnieju Francuzi bezproblemowo wygrali grupę, a następnie w 1/8 finału ograli Nigerię. Przed meczem z Niemcami francuscy kibice mieli nadzieję, że ich drużyna postawi się rywalom i dadzą radę wejść do strefy medalowej. Ostatecznie po bardzo dobrej grze „Trójkolorowi” ulegli przyszłym mistrzom świata 0:1. Francuscy kibice po turnieju byli bardzo zadowoleni z gry swojej reprezentacji, która wreszcie mogła się podobać, a do tego piłkarze pokazywali na boisku serce i można rzec, że gryźli trawę.

Wielkie lata francuskiej piłki

Przed Euro 2016 gospodarzy turnieju wymieniano jako głównych faworytów do złota. Od początku turnieju widać było, że gospodarze chcą sięgnąć po złoto. Przez fazę grupową przeszli jak burza, bez problemu rozprawili się z kolejnymi rywalami w 1/8 i 1/4 finału, by w półfinale spotkać się z Niemcami. W tamtym spotkaniu „Les Blues” odpłacili Niemcom za ćwierćfinał mundialu, eliminując ich z turnieju, a samemu wywalczając awans do finału, gdzie czekała Portugalia. Portugalia, która ledwo co wyszła z grupy, potem ledwo co wyeliminowała Chorwację, dopiero po karnych rozprawiła się z Polską i w półfinale zmierzyła z czarnym koniem turnieju – Walią. Stade de France które 18 lat temu było miejscem wielkiej euforii po tym jak Francuzi sięgnęli po złoto mistrzostw świata, tym razem stało się miejscem narodowej klęski. Po dogrywce Francuzi ulegli Portugalczykom i stracili złoto.

Na tegoroczny mundial reprezentacja Francji jechała jako jeden z głównych kandydatów do złota. Wielu ekspertów sądziło, że tegoroczna kadra jest o wiele lepsza niż ta, która sięgnęła po złoto 20 lat temu. Deschamps z początku zadziwił wszystkich, nie powołując do kadry na rosyjski turniej chociażby Alexandre Lacazette’a. Na turnieju wszystkie jego decyzje się jednak obroniły, a Trójkolorowi sięgnęli po drugie w historii złoto. Zarazem było to drugie złoto Deschampsa, który tym samym stał się trzecim człowiekiem w historii, który sięgnął po złoto mistrzostw świata zarówno jako zawodnik i trener.

Kolejny po Mario Zagallo i Beckenbauerze

Przed Deschampsem ta sztuka udała się dwóm osobom. Pierwszą był Mario Jorge Lobo Zagallo był brazylijskim skrzydłowym, podstawowym graczem reprezentacji, która w latach 1958 i 1962 sięgnęła po mistrzostwo świata. Tuż przed meksykańskim mundialem 1970 roku z brazylijską kadrą rozstał się Joao Saldanha, a jego miejsce zajął Zagallo, który poprowadził Brazylijczyków do tytułu. Poza tym jednak Zagallo nie może się pochwalić takimi sukcesami szkoleniowymi jak Deschamps. Poza Brazylią, którą doprowadził później także do wicemistrzostwa świata na mundialu we Francji, prowadził reprezentacje Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jeżeli chodzi o drużyny klubowe pracował w mocnych brazylijskich klubach i na Półwyspie Arabskim.

Drugim, któremu ta sztuka udała się przed Deschampsem, jest Franz Beckenbauer. Podobnie jak Zagallo jednak obejmował on reprezentację na początku swej trenerskiej drogi, co stawia go w opozycji do Deschampsa, który zanim został selekcjonerem kadry, trenersko zbudował swoje nazwisko. Beckenbauer po tytuł sięgnął w 1990 roku, kończąc piękną historię reprezentacji RFN sprzed zjednoczenia Niemiec. Po mistrzostwach odszedł z reprezentacji i objął Olympique Marsylia, w którym jedną z najważniejszych postaci był… Didier Deschamps. Z Marsylią pracował krótko, sięgając po mistrzostwo Francji i doprowadzając zespół do finału Pucharu Europy. Następnie pracował jeszcze w Bayernie Monachium, z którym sięgnął po Puchar UEFA. Trzeba przyznać, że osiągnięciami trenerskimi mógł się równać z Deschampsem.

W przeciwieństwie do dwóch wymienionych powyżej Francuz jednak najpierw osiągnął coś jako trener, a dopiero potem został selekcjonerem. Beckenbauer i Zagallo praktycznie zaczynali kariery trenerskie zostając selekcjonerami. Deschamps musiał na swoje stanowisko zapracować, osiągając sukcesy w piłce klubowej. Dziś pozostaje się zastanawiać, czy gdyby po nieudanym mundialu w 2010 roku zamiast na jego kolegę ze złotej drużyny z 1998 roku Laurenta Blanca, postawiono właśnie na Deschampsa, to czy Francuzi zanotowaliby lepsze Euro 2012?

W poniedziałek trener Francuzów świętował okrągłe pięćdziesiąte urodziny. Pozostaje życzyć mu dalszej długiej i owocnej kariery trenerskiej, kolejnych sukcesów z reprezentacją Francji i jak najdłuższej pracy w kadrze. Bo już dziś zdaniem wielu jest najlepszym selekcjonerem w historii tej kadry.

Komentarze
dx33 (gość) - 2 lata temu

Dobry trener ale taki jakis mało sympatyczny.

Odpowiedz
falat (gość) - 2 lata temu

w dużym klubie nie poradzi se

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze