Zlatan ponownie w Milanie, a co się dzieje z jego dawnymi kolegami?


Sprawdzamy, kto grał w „Rossonerich” przy pierwszym podejściu Szweda do Milanu

3 stycznia 2020 Zlatan ponownie w Milanie, a co się dzieje z jego dawnymi kolegami?

Pierwszy raz Zlatan Ibrahimović pojawił się w Milanie w sezonie 2010/2011. Wtedy Szwed odszedł z FC Barcelona, w której grał dobrze, ale popadł w konflikt z ówczesnym trenerem Pepem Guardiolą. W barwach „Rossonerich” spędził zaledwie dwa lata, ale przez ten czas zdobył 42 gole (28 bramek w drugim sezonie) i wywalczył mistrzostwo oraz wicemistrzostwo Włoch. Dlatego tak dobrze wspominają go kibice czerwono-czarnej części Mediolanu. Skoro fani ACM świętują powrót dawnego idola, sprawdziliśmy, co się dzieje u jego dawnych kolegów z boiska. Część z nich już nie gra w piłkę, ale niektórzy pozostali przy niej w innej roli.


Udostępnij na Udostępnij na

Zlatan Ibrahimović wraca do Milanu po ponad siedmiu latach. Od tego czasu działo się bardzo dużo w „Rossonerich”. Pominiemy już całkiem fakty dotyczące zmian właściciela klubu, bo tym żył cały świat. Kiedy wreszcie sytuacja na stołkach w miarę się uspokoiła, wszyscy zapragnęli powrotu mediolańskiej ekipy na ligowy szczyt. Albo przynajmniej do czołówki. Przez kilka lat masa zawodników i trenerów przeszła przez ten klub. Od 2012 roku nie ostał się nikt, kto był kolegą Szweda w szatni Milanu. Niżej przedstawiamy losy piłkarzy, którzy wtedy grali razem ze Zlatanem.

Za taką defensywą tęsknią w Mediolanie

Niektórym się pewnie wydaje, że to było jakby wczoraj. Przecież nie tak dawno Zlatan Ibrahimović został najlepszym strzelcem w Serie A i był kluczowym snajperem w Milanie. Ale później Szwed grał w PSG, Manchesterze United i LA Galaxy. Dziś wraca po siedmiu latach do tej samej szatni na San Siro, ale w niej już nigdy w roli piłkarzy nie zobaczymy kilku wielkich nazwisk. Zaczniemy może trochę od tych mniej głośnych, bo żaden z ówczesnych bramkarzy nie zaliczał się do światowej czołówki, ale każdy miał w miarę znane nazwisko.

Christian Abbiati, Marco Amelia czy Flavio Roma to raczej golkiperzy, o których można pamiętać. Żaden z nich po tym okresie nie zrobił już większej kariery ani też nie podbił innego miejsca pracy. Kariery kończyli kolejno w 2016, 2017 i 2014 roku. Abbiati jeszcze przez sezon pracował jako koordynator drużyny w Milanie, ale w lipcu 2018 roku jego drogi z „Rossoneri” rozeszły się. Amelia obecnie pracuje jako jeden z trenerów w ASD Vastese Calcio w Serie D. Roma nie wrócił do futbolu w innej roli.

Za czasów pierwszego podejścia Szweda do Milanu linia obrony w tym klubie była naprawdę świetna. Wystarczy tutaj wymienić Philippe Mexesa, Alessandro Nestę, Daniele, Bonerę, Mario Yepesa, Lucę Antoniniego, Gianlucę Zambrottę, Marka Jankulovskiego czy Massimo Oddo. Pewnie każdy z naszych czytelników pamięta o tych piłkarzach, którzy obecnie już nie grają w piłkę. Po zakończeniu kariery ich losy potoczyły się trochę inaczej.

Mexes rozstał się z mediolańską ekipą w 2016 roku i nie chciał jeszcze kończyć kariery. Niestety Francuz nie mógł znaleźć nikogo zainteresowanego jego usługami i rzeczywistość zmusiła go do powieszenia butów na kołku. Mimo że był obrońcą, bardziej zapamiętano go z kilku pięknych goli. Jeden z nich był nawet nominowany do nagrody najpiękniejszego gola roku z ramienia FIFA. Obecnie nie pracuje w innej piłkarskiej roli.

Przygoda Nesty z Milanem skończyła się w 2012 roku, a doświadczony były reprezentant Włoch pokopał jeszcze chwilę piłkę w Montrealu Impact i po krótkiej przerwie w indyjskim Chennaiyin FC. Po tej przygodnie wreszcie został trenerem, do czego przymierzał się od dłuższego czasu. Przez dwa lata prowadził Miami FC, a w następnie objął Perugię. W Serie B doszedł do baraży o awans do Serie A, ale nie udało się w nich zwyciężyć. Obecnie jest trenerem w Frosinone, z którym również walczy o awans do włoskiej ekstraklasy.

Jego miejsce w Perugii zajął Oddo, który od 2013 roku zajmuje się „trenerką”. Wcześniej prowadził młodzieżowe drużyny Genoi i Pescary oraz seniorów Pescary, Udinese oraz Crotone. Dla Zambrotty również w 2012 roku skończyła się gra na najwyższym poziomie. Po roku przerwy został asystentem trenera w szwajcarskim FC Chiasso, najpierw u boku Ryszarda Komornickiego, a później u Ernestino Ramelli. Przez jeden sezon był także samodzielnym trenerem w tej drużynie, ale szło mu słabo. Dlatego potem jeszcze objął rolę szkoleniowca w Delhi Dynamos, by następnie zostać asystentem Fabio Capello w Jiangsu Suning. Od marca 2018 roku pozostaje bez pracy.

Bonera odszedł z Milanu w 2015 roku, ale był jeszcze zawodnikiem Villarreal. Dopiero w lipcu zeszłego roku zakończył karierę, głównie przez problemy zdrowotne. Aktualnie jest on w sztabie trenerskim Stefano Pioliego. Yepes jeszcze pograł we Włoszech do 2014 roku, gdzie ostatni rok spędził w Atalancie. Potem wrócił bliżej domu, został zawodnikiem San Lorenzo. W 2016 roku zakończył piłkarską karierę, a rozpoczął trenerską w Deportivo Cali.

Niestety nie trwała ona za długo, bo w marcu 2017 roku rozeszły się jego drogi z kolumbijskim klubem. Dzisiaj jest bez pracy. Z kolei Antonini i Jankulovski poszli inną drogą. W Milanie Włoch grał do 2013 roku, a później lądował w coraz słabszych drużynach. W 2016 roku skończył z kopaniem piłki i został piłkarskim menedżerem. Pod swoimi skrzydłami ma kilku piłkarzy, ale bez wielkich nazwisk. Czech skończył kopać piłkę w 2012 roku w Baniku Ostrawa, w którym od 2018 roku jest dyrektorem sportowym.

Poza nimi z zawodników wartych wspomnienia w barwach „Rossonerich” grali jeszcze Thiago Silva, Mattia De Sciglio, Rodrigo Ely, Ignazio Abate oraz Sokratis Papastathopoulos. Pierwszy z nich razem ze Zlatanem udał się do PSG, w którym występuje do dzisiaj. Stanowi on trzon linii obrony francuskiej ekipy oraz cały czas ma miejsce w kadrze Brazylii. Drugi wtedy dopiero wchodził do Milanu jako 17-latek. Dwa i pół roku temu odszedł do Juventusu.

Trzeci zapowiadał się na wielki talent, w końcu miał od kogo się uczyć (patrząc na same powyższe nazwiska). Niestety na samych zapowiedziach się skończyło, a Brazylijczyk od trzech lat reprezentuje barwy Deportivo Alaves. Czwarty rozstał się z Milanem w lipcu ubiegłego roku i do dzisiaj nie może znaleźć nowego miejsca pracy. Ostatni był przez chwilę w tym włoskim klubie, nie pograł za wiele, a o jego dużych umiejętnościach przekonaliśmy się dopiero podczas jego gry w Bundeslidze. Obecnie występuje w Arsenalu.

Wybitni pomocnicy

Dawniej Zlatan Ibrahimović mógł liczyć na dużo podań z drugiej linii. W tej formacji nie brakowało wielkich nazwisk, bo występowali tam wtedy Andrea Pirlo, Ronaldinho, Antonio Nocerino, Clarence Seedorf czy Massimo Ambrosini. Nie brakowało także „wyrobników” w postaci Marka van Bommela, Mathieu Flaminiego, Alberto Aquilaniego, Sulleya Muntariego, Urby’ego Emanuelsona czy Gennaro Gattuso. Zaczniemy od Brazylijczyka, z którym Szwed pograł tylko pół sezonu. W styczniu 2011 roku Ronaldinho został sprzedany do Flamengo, ale w zasadzie był już wtedy cieniem samego siebie. Próbował jeszcze zwojować coś w swoim kraju i przez rok w Meksyku. Od 2015 roku jest bez klubu i oglądamy go już tylko przy okazji sportowych eventów oraz meczów pokazowych.

Po ostatnim mistrzostwie Włoch zdobytym przez Milan uznano, że wyciśnięto już wszystko z Pirlo. Na chętnego długo nie trzeba było czekać, bo chętnie przygarnął go Juventus. W Turynie doświadczony pomocnik pokazał jeszcze kawał futbolu, a przede wszystkim udowodnił władzom „Rossonerich”, że okrutnie się pomylili, skreślając przedwcześnie swoją ikonę. Po czterech latach gry w „Starej Damie” wybrał się za ocean i przez trzy sezony pograł w New York City FC.

Z początkiem 2018 roku zakończył karierę i wyrobił licencję trenerską UEFA A, ale na ten moment nigdzie nie podjął pracy. Era Seedorfa skończyła się w lipcu 2012 roku, a Holender pograł jeszcze przez dwa lata w Botafogo. Następnie został trenerem i nawet zdążył w tej roli wrócić do Mediolanu. Pół roku z dawnym klubem było średnie i podziękowano mu za pracę. Podobnie było z Shenzhen FC w drugiej lidze chińskiej, z Deportivo La Coruna i ostatnio z kadrą Kamerunu.

W ostatnim sezonie Szweda w Milanie drugim najlepszym strzelcem w drużynie był Nocerino (dziesięć goli). Może nie był to piłkarz wysokiej klasy, ale bardzo solidny pomocnik. Zaczęto go wypychać z drużyny w 2014 roku. Wypożyczano go kolejno do WHU, Torino i Parmy, ale nie zagrzał tam miejsca na dłużej. W 2016 roku trafił na dwa lata do Orlando City. Po powrocie z MLS w lipcu 2018 roku związał się z Benevento, ale w grudniu tego samego roku podziękowano mu za grę.

Do dzisiaj pozostaje bez klubu, a ma 34 lata. Rok starszy od niego Flamini niestety ma podobne kłopoty. Od momentu rozstania z Milanem nie mógł nigdzie zagrzać miejsca na dłużej i od wypełnienia kontraktu z Getafe w lipcu 2019 roku pozostaje bez miejsca pracy. Przez lata ważnym zawodnikiem w mediolańskim klubie był Ambrosini, który do 2013 roku przywdziewał czerwono-czarną koszulkę. Po 15 latach gry w jednej drużynie przeniósł się na rok do Fiorentiny, po czym zakończył karierę. Obecnie nie pracuje przy futbolu.

Dwaj inni byli zawodnicy Milanu wyglądają nieźle w nowych rolach. Mark van Bommel po odejściu w 2012 roku pograł jeszcze przez sezon w PSV Eindhoven, a następnie zaczął pobierać nauki, by zostać trenerem. Był asystentem szkoleniowca reprezentacji Holandii U-19, Arabii Saudyjskiej oraz Australii. Samodzielnie trenował młodzieżówkę PSV, a od lata 2018 roku już pierwszą drużynę z koncernu Philipsa. Niestety przed Bożym Narodzeniem został zwolniony.

Podobnie jak Holender po 2012 roku Gattuso pograł jeszcze przez rok w piłkę, ale w jego przypadku był to FC Sion. Przez miesiąc był tam nawet grającym trenerem. Następnie wziął w swoje ręce trenowanie Palermo, OFI Kreta oraz AC Pisa. W 2017 roku objął AC Milan, a dalej jego losy zapewne doskonale znacie. Akurat z wszystkich byłych zawodników „Rossonerich”, którzy grali z Ibrahimoviciem w jednej drużynie, w roli trenera zaszedł najdalej. Choć na razie bez sukcesów.

Aquilani miał się odrodzić na wypożyczeniu w Milanie, ale po powrocie do Liverpoolu wcale nie był lepszym piłkarzem. Jeszcze pograł w pięciu klubach, zanim w lipcu zeszłego roku zawiesił buty na kołku. Obecnie jest w sztabie szkoleniowym Fiorentiny. W piłkę jeszcze gra Muntari, choć od wakacji nie może sobie znaleźć nowego klubu. Dla Emanuelsona wyjazd do Włoch był ostatnim gwizdkiem na rozwinięcie piłkarskiej kariery, ale już nie przypominał tego dynamicznego i przebojowego piłkarza Ajaksu, jakim był dawniej.

We Włoszech próbował jeszcze szczęścia w Romie, Atalancie i Hellasie. W lipcu 2017 roku podpisał kontrakt z Utrechtem i do dzisiaj reprezentuje barwy tego klubu. Na koniec warto dodać, że w sezonie 2011/2012 w Milanie pojawił się jeszcze zawodnik wyciągnięty z młodzieżowych drużyn. Był to Bryan Cristante, który dzisiaj gra w Romie i jest reprezentantem Włoch.

Koledzy z ataku

Nie tylko Zlatan Ibrahimović był nadzieją Milanu na bramki. Oprócz niego w ofensywie można było jeszcze wystawić Stephana El Shaarawy’ego, Robinho, Alexandre’a Pato, Antonio Cassano, Kevina-Prince’a Boatenga, Maxiego Lopeza oraz Filippo Inzaghiego. Najłatwiej zacząć od trzech pierwszych, bo oni na początku swojej kariery zapowiadali się na wielkich piłkarzy. El Shaarawy miał być kluczowym punktem układanki nowego rozdania „Rossonerich” w 2012 roku.

Niestety kontuzje mocno zaczęły go wyhamowywać. W 2015 roku trafił na wypożyczenie do Monaco, a następnie został wypożyczony i sprzedany do Romy. W żadnym kolejnym klubie nie nawiązał już do dawnych umiejętności. Dzisiaj jest piłkarzem Shanghai Shenhua. Dla Robinho gra w Milanie była ostatnią szansą na utrzymanie się na najwyższym poziomie. Niestety ślad po dawnym talencie zacierał się z meczu na mecz. W 2014 roku wrócił do ojczyzny i grał w Santosie. Potem występował jeszcze w Guangzhou Evergrande, Atletico Mineiro, Sivasporze, a dzisiaj w Basaksehirze. Choć słowo „występuje” to dość dużo jak na niego, bo w tureckim klubie nie odgrywa wielkiej roli.

Pato miał być snajperem na lata. Wypatrzony za młodu w brazylijskim Internacionalu zaliczył kapitalne wejście do Milanu. Niestety za jego talentem nie poszło zdrowie, a kontuzje szybko pozbawiły go złudzeń na wielką karierę. Sześć lat gry w Mediolanie, a na koniec sprzedano go do Corinthians, gdzie miał się odrodzić. Dalsze lata to bardziej odcinanie kuponów od dawnej sławy, choć miał momenty, które mogły zapowiadać powrót. Niestety spalił się w Chelsea, a później w Villarrealu.

W Europie już raczej nikt o nim nie marzył, więc grał jeszcze w Tianjin Quanjian, a w marcu zeszłego roku wrócił do Brazylii. W przypadku Cassano było jak z Robinho, Milan miał być ostatnią szansą na powrót na szczyt. Po zaledwie roku został oddany do Interu, następnie trafił do Parmy. We Włoszech powietrze służyło mu już tylko w Sampdorii, ale i tam w końcu spalił za sobą mosty. Dzisiaj można od czasu do czasu zobaczyć go w telewizji.

Z ostatniej trójki dwóch wciąż gra w piłkę. Złoty okres w karierze w Milanie przeżywał Boateng, który strzelił kilka bramek do dziś pamiętanych przez kibiców na San Siro. Niestety, ale reprezentant Ghany oprócz świetnej postawy na zielonej murawie równie dobrze czuł się na parkiecie. To połączenie sprawiło, że do końca nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Od czasu gry w Milanie siedmiokrotnie zdążył zmienić przynależność klubową, aż na ten moment wylądował w Fiorentinie. Maxi Lopez przebywał w Mediolanie na zasadzie wypożyczenia. W Catanii grał świetnie i strzelał dużo goli, ale już w lepszych klubach miał problemy ze skutecznością. Dzisiaj bardziej się go kojarzy z konfliktu z Mauro Icardim niż z poczynań boiskowych. Teraz jest zawodnikiem Crotone.

Ostatni z napastników z końcem sezonu 2011/2012 pożegnał się z zawodowym graniem w piłkę. Inzaghi przez lata dostarczał wiele radości kibicom Milanu, ale nie dało się już dłużej oszukiwać metryki. Jednocześnie nie chciał całkiem opuszczać futbolu i został trenerem. Zaczynał od młodzieżówek „Rossonerich”, aż w końcu w 2014 roku objął główną drużynę. Niestety to było jeszcze za szybko dla niego i jego praca w Mediolanie trwała zaledwie rok.

Po rocznej przerwie trenował Venezię, z którą awansował do Serie B. Pojawiła się oferta od Bologny, więc jeszcze raz spróbował podbić Serie A. Niestety ponownie poniósł klęskę i został zwolniony po pół roku pracy. W czerwcu zeszłego roku objął Benevento i jest na prostej drodze do powrotu do włoskiej ekstraklasy, bo jego podopieczni dominują w całych rozgrywkach.

Trener ze światowej półki

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o tym, który kierował tym całym towarzystwem. Pewnie niektórzy mocno się zdziwią, jak napiszemy, że szkoleniowcem Milanu wtedy był Massimiliano Allegri. Tak, ten sam, który w ostatnich latach święcił triumfy z Juventusem. Zanim trafił do Mediolanu, prowadził takie kluby jak Aglianese, SPAL, Grosseto, Lecco, Sassuolo i Cagliari. W 2010 roku został trenerem „Rossonerich”, z którymi sięgnął po pierwszy tytuł mistrza Serie A w swojej karierze. W styczniu 2014 roku poinformował o przejściu od lipca do „Starej Damy”. Reszta jest historią doskonale Wam znaną. Na pewno 52-letni szkoleniowiec zapisze jeszcze coś nowego w niej, jak wróci po urlopie po rozstaniu z „Juve”.

***

Powrót Zlatana Ibrahimovicia do dawnego miejsca pracy ma większe podłoże, niż nam się wydaje. Szwed jest symbolem dawnej – na ten moment ostatniej – ery silnego Milanu. Dlatego kibiców „Rossonerich” tak bardzo ucieszył transfer Szweda. Razem z nim przyjdzie wiele dobrych wspomnień, które mogą na nowo przyciągnąć więcej fanów na trybuny San Siro. Problem w tym, że ma on już 38 lat na karku. Kompletnie nie wiadomo, czego się po nim można spodziewać, dlatego też ma kontrakt tylko na pół roku. Ważne, że magia Zlatana cały czas działa i być może jest to ostatnia deska ratunku, by zdjąć klątwę krążącą nad czerwono-czarną częścią Mediolanu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski