Legia Warszawa po dwóch kolejnych ligowych porażkach zdołała w końcu zgarnąć trzy punkty. Po bramce Miroslava Radovicia z 29. minuty mistrzowie Polski pokonali Cracovię 1:0.
Mistrzowie Polski po wtorkowym remisie ze Steauą Bukareszt, który poskutkował odpadnięciem z rozgrywek Ligi Mistrzów, przyjechali do Krakowa w najmocniejszym składzie, aby odzyskać zaufanie kibiców i przerwać ligową passę dwóch meczów bez punktu. Głównym zamiarem gospodarzy było zaś wywołanie sensacji i urwanie choćby jednego oczka warszawiakom.

Mecz od początku rozgrywany był w szybkim tempie, a jako pierwszy na uderzenie zdecydował się Sebastian Steblecki. Piłka po strzale młodego pomocnika Cracovii przeleciała jednak ponad poprzeczką strzeżonej dziś przez Wojciecha Skabę bramki, a już po trzech minutach zawodnik „Pasów” był bliski zapisania na swoim koncie asysty. Po szybkim kontrataku Steblecki w polu karnym wyłożył piłkę Nowakowi, jednak ten minimalnie chybił. Po chwili piłkę w okolicach 11. metra otrzymał Danielewicz, lecz wypuścił ją sobie zbyt daleko od nogi.
Po mocnym początku dalszy fragment meczu prowadzony był w nieco wolniejszym tempie, a inicjatywę powoli zaczęli przejmować legioniści. Kilka ich ataków zakończyło się przed polem karnym gospodarzy, jednak w 29. minucie płaskim podaniem pole karne przeciął Ojamaa, piłka przeleciała między nogami Kucharczyka, a na futbolówkę czekał już Radović, który mocnym strzałem po krótkim słupku otworzył wynik tego spotkania.
Po czterech minutach mogło być już 2:0, jednak ofensywną akcję Wawrzyniaka niecelnym uderzeniem zakończył Kucharczyk. Do wyrównania dążyli również gospodarze, ale strzał Kosanovicia z rzutu wolnego nie sprawił problemów Skabie.
Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i do szatni to goście schodzili, ciesząc się z jednobramkowego prowadzenia.
Drugą połowę od ofensywnych akcji rozpoczęli goście i już trzy minuty po wznowieniu gry sprzed pola karnego minimalnie nad bramką przestrzelił Ojamaa. W 50. minucie próbował Kucharczyk, ale jego uderzenie okazało się za lekkie, aby mogło sprawić trudności Pilarzowi. Napór gości trwał, ale bramkarz Cracovii radził sobie ze strzałami między innymi Radovicia czy Kucharczyka.
W 58. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Saidi Ntibazonkiza, jednak z jego strzałem z najwyższym trudem poradził sobie Skaba, parując piłkę na rzut rożny. Sześć minut później kolejnym ofensywnym rajdem popisał się Wawrzyniak, niestety dla legionistów piłki po jego dośrodkowaniu nie zdołał sięgnąć Dossa Junior. W 70. minucie przed dobrą okazją stanął Ojamaa, ale również z tym atakiem poradził sobie dobrze dysponowany tego wieczora Krzysztof Pilarz.











