Kilka lat temu wraz z Henrykiem Kasperczakiem robili furorę na europejskiej arenie, teraz mieliby odbudować potęgę Górnika. Mowa m.in. o Kamilu Kosowskim, Tomaszu Frankowskim czy Macieju Żurawskim.
Według „Przeglądu Sportowego” znaleźli się jeszcze na niej Rafał Grzelak oraz Przemysław Kaźmierczak, którzy – notabene – występowali razem w szczecińskiej Pogoni. Takich zawodników z pewnością wzięłaby w ciemno chociażby krakowska Wisła.
Jeszcze przed pojawieniem się Henryka Kasperczaka na Roosevelta mówiło się, iż zażyczy sobie gotówki na wzmocnienia. Zimą Górnik na transfery ma zamiar przeznaczyć 5 milionów złotych. Ale np. popularny „Franek” mógłby przejść za darmo, gdyż kontrakt z Chicago Fire kończy mu się już w grudniu.
Nie wiadomo, czy w tych spekulacjach jest więcej prawdy, czy plotek. – Na pewno byłoby bardzo miło, gdyby mnie chciał – powiedział „Sportowi” Kamil Kosowski, lecz przyznał, iż nikt się z nim nie kontaktował.
Nieważne, że większość zawodników z tego grona jest bliżej pożegnania z futbolem niż powrotu do wielkiej formy (Frankowski za oceanem gra jako rozgrywający), wszak na przykładzie Kamila Kosowskiego sprzed roku wiemy, że piłkarz, który za granicą siedzi na ławce rezerwowych, na własnym podwórku jest gwiazdą.










