Śląsk przerwał na Konwiktorskiej passę czterech zwycięstw z rzędu Polonii Warszawa, ogrywając w mocno osłabionym składzie faworyzowanego rywala. Każdy z trenerów pokusił się po meczu o ocenę dzisiejszego widowiska.
Orest Lenczyk (trener Śląska Wrocław):
Ja sądzę, że niespodzianka była w Krakowie i w Bytomiu, a tutaj walczyły dwie drużyny, które chciały wygrać. Po meczu nie mam zamiaru oceniać, kto był lepszy. Zagraliśmy absolutnie w miarę aktualnych możliwości. W końcu wygraliśmy, bo strzeliliśmy bramkę. Jeżeli w ogóle wskazać numero uno, to na pewno bramkarz Kelemen, ale muszę podkreślić mądrą i dobrą grę całej drużyny, a szczególnie dwóch środkowych defensywnych pomocników. Tym bardziej że jeden z nich grał pierwszy mecz w naszych barwach na tym poziomie, a Antek z pewnością miał prawo być stremowany, bo grał w swoim mieście. Cóż, Śląsk nie przegrał.
Jacek Zieliński (trener Polonii Warszawa):
Nie ukrywam, że widziałem oczami wyobraźni, że ten mecz będzie ciężki przy tej dobrej grze w defensywie Śląska. Niestety, nie udało nam się wykonać tego, co sobie założyliśmy. Śląsk też nam nie pozwolił na za wiele. Stara prawda mówi, że jeżeli meczu nie da się wygrać, to trzeba go zremisować. Tutaj popełniliśmy błąd, w sytuacji, można powiedzieć, niegroźnej, w której mieliśmy liczebną przewagę straciliśmy bramkę po indywidualnej akcji Soboty. Jesteśmy bez punktów. Trzeba wyciągnąć wnioski, przełożyć mecz do historii i grać dalej. Liga dla Polonii się nie skończyła, świat się nie zawalił po tej porażce. Gramy dalej.










