W hicie 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa zremisowała 1:1 z krakowską Wisłą. Szkoleniowcy byli zgodni, że był to ciekawy mecz oraz obaj byli w miarę zadowoleni z podziału punktów. Trener Zieliński narzekał na znikomą siłę ofensywną swojego zespołu.
Sądzę, że dzisiejszy mecz dostarczył wszystkim wielu wrażeń – rozpoczął trener gości, Robert Maaskant. – Mecz mógł się podobać publiczności: dobra gra z wieloma interesującymi akcjami, dużo strzałów, sytuacji, parady bramkarzy. Było widać, że oba zespoły wyszły na boisko z założeniem zdobycia trzech punktów – dodał Zieliński.
Polski szkoleniowiec z remisu był zadowolony, lecz z jego ust padły też słowa krytyki. – Zagraliśmy słabo jeśli chodzi o formacje ofensywne. Nasza siła ognia była bardzo mała. Nie tak to miało wyglądać. Jednak jeden punkt trzeba uszanować i przyjąć jako dobrą monetę – przyznał były opiekun Lecha Poznań.
Jak na razie Polonia w dwóch meczach strzeliła dwie bramki i obie były autorstwa Bruno. – Nie jesteśmy skazani na niego. Na tę chwilę to on uderza. Dobrze, że mamy takiego zawodnika. Problemem jest jednak to, że nie strzelają napastnicy. Trzeba będzie to przeanalizować, bo rzeczywiście, nasza siła ognia teraz jest znikoma – zauważył 50-latek.
W ostatnich minutach spotkania świetną okazję do strzelenia zwycięskiej bramki miał Grzegorz Bonin. – Nie jestem na niego zły, nie przesadzajmy. Można powiedzieć, że klasę pokazał Pareiko, który nie jest przypadkowym bramkarzem. Wiem, że Bonin chciał jak najlepiej, ale nie wyszło mu. Nie miał też komfortowej sytuacji, bo czterdzieści metrów biegł z obrońcą „na plecach” – ocenił Jacek Zieliński.
Z kolei trenera Maaskanta spytano o syndrom Lecha (dobra gra w Europie, słabsza na krajowych boiskach), który dopadł w ubiegłym roku między innymi Jacka Zielińskiego. Wisła straciła bowiem punkty już w drugim ligowym meczu z rzędu. – Mam nadzieję, że nie powtórzymy historii Lecha. Uważam, że moja drużyna jest dobrze przygotowana, a przede wszystkim większa w porównaniu z zespołem z Poznania z ubiegłego roku. Uważam, że zespół jest wystarczająco silny, aby podołać temu zadaniu – przyznał Holender.










