Paweł Zieliński jeszcze pół roku temu grał w III-ligowej Ślęzie Wrocław. Teraz jest już jednym z najlepszych prawych obrońców w Polsce. Jakie plany na przyszłość ma defensor Śląska? Czy podąży drogą brata, Piotra?
Trenowałeś w dwóch dość znanych polskich szkółkach piłkarskich, UKP Zielona Góra i Zagłębiu Lubin. Jak dużo dał Ci pobyt w tych klubach?
O Zagłębiu wolę się nie wypowiadać.
Mimo udanej kariery juniorskiej kilka lat grałeś w trzeciej lidze. Nie było ofert z wyższych lig?
Lata juniorskie były bardzo udane – mistrzostwo Polski z kadrą Lubuskiego ZPN, występy w MP juniorów młodszych, ale początkowo nie przekładało się to na seniorską piłkę, na dość długi okres utkwiłem w niższych klasach rozgrywkowych i choć byłem wyróżniającą się postacią w każdym klubie, ofert z wyższych lig nie było. Irytowało mnie to, a zarazem motywowało do cięższej pracy.
Skąd zainteresowanie ze strony Śląska?
Poprzez dobre występy w Ślęzie Wrocław. Trener Grzegorz Kowalski polecił moją osobę ówczesnemu trenerowi Stanislavowi Levy’emu. Byłem później kilkukrotnie obserwowany, aż w końcu zaproszono mnie na treningi, a po okresie testowania podpisałem umowę.
Mówiło się, że Śląsk ściągnął Cię na próbę, bo brakowało obrońców, jednak pokazałeś, że nie jesteś słabszy od ekstraklasowiczów.
Od początku wiedziałem, na co mnie stać, i starałem się na każdym treningu to pokazywać. Początkowo grywałem ogony, ale w końcu trener mi zaufał i pokazałem, że chłopak, który przed momentem biegał po III-ligowych boiskach, może spokojnie jak równy z równym rywalizować na boiskach ekstraklasy.
Po kilku meczach, w których grałeś w ostatnich minutach, nagle niespodziewanie wskoczyłeś do pierwszego składu i do tej pory go nie oddałeś. Jak to się stało?
Przed meczem z Górnikiem Zabrze Tadek Socha i Dudu Paraiba pauzowali za kartki, więc trener dał mi szansę w tym spotkaniu od pierwszej minuty. Jak się później okazało, pokazałem się z dobrej strony i na dłużej zadomowiłem się w pierwszej jedenastce trenera Pawłowskiego.
Czujesz zaufanie ze strony trenera?
Zdecydowanie czuję i to pomaga mi w coraz lepszej grze.
Trudno było się przestawić z III ligi na ekstraklasę?
Wiadomo: gra przy większej liczbie kibiców, mecze pokazywane w TV, rywalizacja z najlepszymi zawodnikami w kraju itp. Trochę się trzeba przestawić, ale nie miałem z tym problemu.
Wyrastasz na jednego z lepszych prawych obrońców nad Wisłą. Myślisz o reprezentacji?
Oczywiście, że myślę o reprezentacji. Gdyby było inaczej, nie widziałbym sensu grania w piłkę. Występy z orzełkiem na piersi to największe wyróżnienie, jakie może spotkać piłkarza. Mam nadzieję, że kiedyś dostąpię tego zaszczytu.











