Po 13 latach Michał Żewłakow wraca na Konwiktorską. Na boisko wyjdzie jednak w roli… wroga numer 1.
Żewłakow przygodę z piłką rozpoczynał w Polonii Warszawa. Rozegrał kilkadziesiąt meczów i stał się ważną postacią dla drużyny. Dobra gra dla „Czarnych Koszul” umożliwiła mu wyjazd do Belgii, a jego międzynarodowa kariera nabrała tempa. Wrócił do Polski u jej schyłku i podpisał kontrakt z największym rywalem dawnego klubu – Legią. Jutro zmierzy się nie tylko z przeciwnikiem na boisku, lecz także wrogo nastawionymi kibicami.
– Nie sądzę, abym został ciepło przyjęty – szczerze przyznaje Żewłakow. – Jeżeli pojawią się gwizdy i okrzyki, to mnie zmotywuje jeszcze bardziej.
Kapitan legionistów odniósł się także do atmosfery panującej wokół derbów Warszawy.
– Moim zdaniem najbardziej fanatyczne były derby w Grecji. Panathinaikos i Olympiakos mogą liczyć na większą liczbę kibiców niż Polonia. Poza tym spotkania w Atenach rozgrywano na pięknym stadionie, dlatego atmosfera na wypełnionym obiekcie udzielała się również nam. Derby Warszawy bardziej przypominają derby Brukseli między Anderlechtem i Molenbek.










