Miało być pięknie, a jest rozczarowująco. Mierne wyniki w PKO Ekstraklasie (10. lokata w tabeli), koniec marzeń o Pucharze Polski. Letnie transfery, z których większość nie spełniła oczekiwań. Zapraszamy Was na Zestaw Kibica PKO Ekstraklasy, w którym omówimy Pogoń Szczecin. „Portowcy” będą chcieli zapomnieć o rundzie jesiennej, w której ambicje właściciela zostały wystawione na bolesne zderzenie z rzeczywistością. Już w trakcie sezonu nastąpiła korekta oczekiwań Alexa Haditaghiego co do wyników drużyny i to wiosną powinno wszystkim w Szczecinie wyjść na dobre.
Pogoń w przedsezonowych zapowiedziach Alexa Haditaghiego miała być silna, prężna. Latem ambicje sięgały szczytów tabeli, a rok 2025 miał być rokiem nieśmiertelności. Jednak jak to często bywa z szumnymi deklaracjami (ocierającymi się trochę w tym przypadku o nadmierny patos): z dużej chmury mały deszcz. Pogoń Szczecin zakończyła rundę jesienną na rozczarowującym 10. miejscu, a co gorsza, odpadła z Pucharu Polski, co praktycznie zamknęło marzenia o zakończeniu sezonu z przynajmniej jednym trofeum. Właściciel chyba już zauważył, że z wielkich planów w tych rozgrywkach nici, dlatego dokonał koniecznej korekty kursu.
Zestaw Kibica: Pogoń Szczecin – zawiedli wszyscy
Pierwszym krokiem w tym kierunku była zmiana na stanowisku szkoleniowca. Robert Kolendowicz już od dłuższego czasu nie miał zbyt silnej pozycji u kanadyjsko-irańskiego biznesmena, a rozczarowujące wyniki na początku sezonu tylko ją osłabiały. Dlatego pożegnano Polaka i sięgnięto po szkoleniowca z większą reputacją oraz preferującego bardziej zrównoważony i pragmatyczny styl. Na razie jednak Thomas Thomasberg wejście do „Dumy Pomorza” ma mocno średnie. 1,4 punktu na mecz oraz frustrujące spotkania, w których pomimo wyraźnej przewagi nie byli w stanie uzyskać zwycięstwa, też nie pomogły. Jednak nie można wszystkiego zwalać tylko na trenerów, bo piłkarze też od siebie sporo dołożyli.
Zwłaszcza dziurawa jak sito obrona. Leonardo Koutris już od dłuższego czasu jest cieniem samego siebie. Danijel Loncar momentami gubi się jak dziecko we mgle, podobnie jak jego partner, ale o nim za chwilę.
Letnie okienko przyniosło kilka nazwisk, ale praktycznie nikt się nie sprawdził, co najwyżej ocierają się o przeciętność. Marian Huja, obrońca, najlepiej wygląda z dala od własnej szesnastki. Nie bez powodu zresztą to właśnie młody Keramítsis wygryzł ze składu Rumuna. José Pozo? Bez komentarza. Nie odmawiamy gościowi zmysłu do rozgrywania piłki, ale obawy co do jego dopasowania do Pogoni się potwierdziły.
Juwara błyszczał głównie poza boiskiem
Natomiast największym rozczarowaniem jesieni jest Musa Juwara. To nie tak, że Gambijczyk nic nie potrafi. Widać u niego technikę, lata szkoleń na Półwyspie Apenińskim. Jednak jego decyzyjność jest po prostu koszmarna. Po świetnym wejściu do zespołu skrzydłowy totalnie zgasł, a podsumowaniem jego występów w rundzie jesiennej są trzy akcje: zablokowanie gola Kamila Grosickiego, żenująca symulka w meczu przeciwko Wiśle Płock. Aha, no i jego ekscesy pozaboiskowe (randkowanie z dziewczynami, wizyty w klubach nocnych).














