Po zdobyciu mistrzostwa Rosji w 2007 roku Zenit Sankt Petersburg zawiódł swoich kibiców, zajmując kolejno piąte i trzecie miejsce. W obecnym sezonie działacze z Pietrowskiego robią wszystko, by czempionat wrócił do północnej stolicy. Dzięki ich pracy być może drużyna będzie mogła pochwalić się prawdziwym dream teamem.
Zdobycie przez Zenit mistrzostwa Rosji oraz pół roku później Pucharu UEFA zaowocowało zwiększonym zainteresowaniem zachodnich potentatów piłkarzami grającymi w największym kraju świata. Dotyczyło to głównie teamu z Pietrowskiego. Z północną stolicą pożegnali się Anatolij Tymoszczuk, Andriej Arszawin i Paweł Pogriebniak. Sprowadzeni w ich miejsce Metaja Keżman, Szabolcs Huszti, Alessandro Rosina i Siergiej Kornilenko nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań. Wobec tego kierownictwo klubu postanowiło nie żałować pieniędzy na budowę nowej silnej drużyny.
Pierwszym krokiem było zatrudnienie znanego i cenionego szkoleniowca. Wiele mówiło się o Luciano Spallettim, który nie potwierdzał rozmów z rosyjskim potentatem. Ostatecznie Włoch zgodził się poprowadzić Zenit. Szefowie oraz główny sponsor, Gazprom, zadbali, by nowy opiekun oczka w głowie prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa miał dość funduszy na zimowe wzmocnienia. Dzięki temu udało się pozyskać z Dynama Moskwa Aleksandra Kierżakowa. Jednak wydaje się, że na tym petersburczycy nie poprzestaną.
Rosyjskie media prześcigają się w podawaniu nazwisk kolejnych zawodników, którzy mają zasilić Zenit. Mówi się o rocznym powrocie na Pietrowski Anatolija Tymoszczuka. Były kapitan klubu z północnej stolicy ma zostać wypożyczony za dwa miliony euro z Bayernu Monachium, gdzie przegrywa rywalizację o miejsce w składzie z Markiem van Bommelem. Ponadto 11 milionów funtów ma zostać przelane na konto Tottenhamu Hotspur Londyn. W zamian za to partnerem Kierżakowa w ataku ma zostać nieradzący sobie w stolicy Anglii Roman Pawliuczenko. Jeżeli te doniesienia się sprawdzą, trzecia drużyna ubiegłego sezonu w Rosji może zbudować ekipę mocną nie tylko na krajowym podwórku, ale również groźną w Europie.








