31. kolejka Bundesligi stoi pod znakiem jednego meczu – w sobotnie popołudnie rozegrane zostaną 80. Revierderby w historii niemieckiej ekstraklasy. Na Veltins-Arena w Gelsenkirchen Borussia Dortmund będzie zmuszona stawić czoła odwiecznemu rywalowi, Schalke. Wygrana byłaby ukoronowaniem tego tygodnia i zwycięstwa nad Bayernem, ale „Die Knappen” zrobią wszystko i więcej, żeby do tego nie doszło.
Na początek walka o miejsce 5.
Zanim jednak oczy wszystkich zwrócą się na stadion w Gelsenkirchen, czeka nas ciekawy pojedynek w Stuttgarcie. W piątkowy wieczór VfB podejmie u siebie Werder Brema, jednego z głównych rywali w walce o 5. miejsce w tabeli. W rundzie jesiennej górą był Werder, ale ostatnie spotkanie w Stuttgarcie zakończyło się dla podopiecznych Thomasa Schaafa klęską 0:6. Tym razem może być podobnie, bo VfB w rundzie wiosennej jest niespotykanie skuteczne i – obok Borussii Dortmund – jest w tej rundzie najbardziej bramkostrzelną drużyną w lidze. „Die Schwaben” wielkimi krokami maszerują prosto do Europy, natomiast Werder zaciął się i zdobywa mało punktów, przez co może przegapić miejsce dające udział w rozgrywkach międzynarodowych. Dla gospodarzy zwycięstwo byłoby kolejnym milowym krokiem na drodze do LE, goście od teraz potrzebują samych wygranych, żeby uratować sezon. Emocje gwarantowane.
Droga przez Schalke
Jedyna droga Borussii Dortmund do obrony tytułu mistrza Niemiec wiedzie przez odwiecznego rywala, Schalke Gelsenkirchen. Po wygranej z Bayernem Monachium zwycięstwo nad Schalke byłoby praktycznie przypieczętowaniem tytułu. „Die Knappen” zrobią jednak wszystko, żeby utrudnić Borussii to zadanie – Revierderby zawsze są pełne podtekstów i emocji i tym razem nie będzie inaczej. – Zdenerwować Dortmund? Żaden „Królewsko-niebieski” nie powie nie! – stwierdził przed spotkaniem Joel Matip. Jego zespół potrzebuje punktów, żeby ostatecznie umocnić się na 3. miejscu w tabeli i zagwarantować sobie udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Piłkarze Schalke okazali jednak słabość, dotkliwie przegrywając w środę z 1. FC Nürnberg. Teraz będą musieli udowodnić, że to tylko wypadek przy pracy. Choć apetyt na zwycięstwo jest spory, nie wolno podopiecznym Huuba Stevensa zapominać, że już w rundzie jesiennej mieli ochotę na wygraną w derbach, po czym rozegrali fatalny mecz, przegrany 0:2. Teraz może być podobnie, choć mają przewagę własnego boiska. To będzie bardzo zacięte spotkanie, w którym szczególnie uważać będą musieli Christian Fuchs, Neven Subotić i Robert Lewandowski – w derbach łatwo o żółtą kartkę, a kolejna będzie dla tych piłkarzy piątą. Czeka ich więc nie tylko walka z rywalem, ale często i z samym sobą, i swoimi emocjami. Pewne jest jedno: kibicom obu drużyn emocji na pewno nie zabraknie.
O utrzymanie
W niedzielę trudne zadanie czeka 1. FC Köln. Zespół z nowym trenerem jedzie do M’Gladbach, gdzie musi dać z siebie wszystko, jeśli chce się utrzymać. Swobodny spadek piłkarzy z Kolonii przede wszystkim spowodowany jest utratą mnóstwa bramek (63 – najwięcej w lidze), dlatego będą musieli ostro popracować nad defensywą. Jeżeli uda im się zatrzymać Reusa i Hanke, będą mogli jeszcze pomarzyć o dobrym wyniku i lepszym miejscu w tabeli, jednak jeśli zaprezentują się jak zwykle – powinni zacząć się martwić o baraże i drugą ligę. Zadanie na niedzielę będzie dla piłkarzy FC Köln o tyle trudne, że od kilku lat nie udało im się wygrać z Borussią M’Gladbach. Muszą więc liczyć na cud.








