Zbigniew Smółka – tyran czy niezrozumiały geniusz?


Bierzemy pod lupę Zbigniewa Smółkę i sprawdzamy, jakim szkoleniowcem jest opiekun Chojniczanki

27 marca 2020 Zbigniew Smółka – tyran czy niezrozumiały geniusz?
Łukasz Sobala / Press Focus

Zbigniew Smółka jest trenerem, którego kariera do pewnego momentu wyglądała niemal wzorcowo. Spokojne i równomierne przeskakiwanie z niższego poziomu ligowego na wyższy, aż do ekstraklasy. Jednak w pewnym momencie coś się zacięło i Smółka zrobił dwa kroki w tył. W tym artykule poddamy analizie jego dotychczasową karierę trenerską, przeanalizujemy styl pracy, podejście do zespołu, taktykę etc.


Udostępnij na Udostępnij na

Smółka uchodzi w środowisku za postać niezwykle barwną i charyzmatyczną. Pojawiały się o nim również negatywne opinie. Prawda zapewne leży pośrodku. Jak pokazuje nam historia, obecny trener Chojniczanki miał swoje dobre momenty, ale miał też te słabsze. Zastanówmy się dziś, czy Zbigniew Smółka wybrał odpowiedni dla siebie zawód, czy może jednak powinien zająć się czymś innym? Czy zwolnienie z Arki w atmosferze skandalu kibicowskiego było zasłużone, czy może jednak Smółka powinien dostać większy kredyt zaufania od klubu z Gdyni?

Ruchliwy Smółka – etap pierwszy

Zbigniew Smółka prowadził swoją karierę niemal perfekcyjnie. Krok po kroku wspinał się po szczeblach trenerskiej drabiny. Szczeble szczeblami, ale jednak nie da się nie zauważyć, że miewał problemy z zagrzaniem miejsca na dłużej w którymkolwiek z klubów. Musimy rozdzielić sobie dwa etapy w karierze trenera Smółki. Etapem pierwszym będzie czas, zanim objął Zawiszę Bydgoszcz. Datę rozpoczęcia drugiego etapu (bardziej profesjonalnego) ustanowimy na moment objęcia bydgoskiego klubu.

Tak więc w okresie przed Zawiszą Zbigniew Smółka najdłużej pracował w Czarnych Żagań. Zespół z województwa lubuskiego występował w tamtym okresie w II lidze. Urodzony we Wrocławiu szkoleniowiec prowadził go przez dwa sezony. Oto, jakie rezultaty piłkarze z Żagania osiągnęli pod jego wodzą:

  • sezon 2009/2010 – 9. miejsce;
  • 2010/2011 – 12. miejsce.

Wyniki mizerne, jednak trzeba pamiętać, że „Czarne Diabły” nie zaliczały się do hegemonów II ligi. Przed upadkiem klubu były raczej solidną drużyną tych rozgrywek. Smółka odszedł z Żagania na rok przed tymi wydarzeniami. Jego nowym klubem został MKS Kluczbork, w którym spędził jeden rok. Przed objęciem Zawiszy było jeszcze kilka innych zespołów, w których Smółka nie spędził dłużej niż jeden sezon. Absolutny rekord pobił, obejmując Ruch Radzionków, prowadząc klub przez jedynie 16 (!) dni. Co prawda sytuacja w klubie w tamtym czasie nie była najlepsza. Mimo to wynik imponujący…

Zbigniew Smółka – etap drugi

Drugi etap Smółka rozpoczął po objęciu Zawiszy. Choć w samej Bydgoszczy szkoleniowiec spędził zaledwie pół roku, to było to przełomowe sześć miesięcy. Po nich przyszedł angaż w Stali Mielec i, jak czas pokazał, okazało się to dobrym ruchem. Tak dla Smółki, jak i samych „Biało-niebieskich”, no ale po kolei.
W Mielcu pojawił się w roku 2016. Spędził w tym klubie dwa lata. Oto wyniki osiągnięte przez Stal za kadencji Smółki:

44% meczów wygranych i 34% przegranych daje wiele do myślenia na temat stylu, jaki prezentowała Stal Mielec za kadencji Zbigniewa Smółki. Stwierdzenie „wszystko albo nic” będzie idealnym podsumowaniem sposobu gry zespołu z Mielca. Zaledwie 11 remisów w ciągu dwóch sezonów. Jednak ta strategia wprowadzona przez szkoleniowca przyniosła wymierne korzyści. Zarówno dla niego, jaki dla klubu. Najpierw Smółka zdołał utrzymać zespół na zapleczu ekstraklasy, kończąc kampanię na dziesiątej lokacie.

Następny sezon okazał się jeszcze lepszy, jeśli chodzi o osiągane wyniki. Smółka miał więcej czasu na przygotowanie zespołu, co dało efekt. Kampania zakończona na ósmym miejscu. Godna poświęcenia uwagi jest seria spotkań bez porażki. W okresie między 21 listopada 2017 a 31 marca 2018 podopieczni Smółki nie przegrali ani razu, osiągając wynik ośmiu spotkań bez porażki.

Dobre wyniki osiągane w Mielcu sprawiły, że Smółka znalazł się na liście trenerów, którzy wkrótce mogli zawitać w ekstraklasie. W istocie – tak się stało. Po dobrym sezonie 2017/2018 postanowił przenieść się do drużyny z najwyższej ligi. Tak rozpoczął się etap Arki Gdynia.

Ciekawa gra – słabsze wyniki

W Arce Gdynia Zbigniew Smółka spędził niecały sezon. Niemal od samego początku chwalono to, że chce budować zespół po swojemu. Próbował „namówić” swoich zawodników do odważnej, ofensywnej gry. Jednak gdy nie masz odpowiednich piłkarzy do wykonywania twoich założeń taktycznych, trudno myśleć o sukcesach. Nawet w takiej lidze jak ekstraklasa.

Arka pod jego wodzą w 32 spotkaniach zdobywała średnio 1,13 punktu na mecz. Fakt, nie jest to oszałamiający wynik. Jednak warto pamiętać o tym, w jaki sposób próbowali grać zawodnicy Arki Gdynia. To przynosiło same złe skutki w postaci traconych bramek. Tak prezentuje się bilans spotkań Arki Gdynia pod wodzą Zbigniewa Smółki:

Aż czternaście porażek ponieśli gdynianie za kadencji Smółki. Spowodowane to było głównie tym, że miał on po prostu złych wykonawców, którzy próbowali egzekwować założenia taktyczne trenera. Oczywiście ktoś powie, że „dobry krawiec kraje, ile mu materiału staje”, ale były trener Czarnych Żagań nie słynie z tego, iż zmienia swoje przekonania.

Romans Smółki z Arką Gdynia zakończył się w towarzystwie skandalu i niedomówień. Podobno w jego zwolnieniu miały udział grupy kibicowskie, które niejako wymusiły odejście trenera na właścicielach klubu z Wybrzeża. Czy Smółka zasłużył na to, by tak go potraktowano? Jeżeli faktycznie w całą sprawę były zamieszane grupy kibicowskie, to po pierwsze problem sięgał znacznie głębiej i jest znacznie bardziej niebezpieczny. Po drugie niezbyt dobrze świadczył o (byłych już) właścicielach Arki.

Styl pracy Smółki

Przyjrzyjmy się teraz nieco bliżej stylowi pracy, który prezentuje Smółka. Jakim jest trenerem? Przede wszystkim dużo mówiło się o tym, że okazał się niezwykle wymagającym szkoleniowcem dla piłkarzy swojej drużyny. Dla którego liczy się przede wszystkim ciężka praca. Na potwierdzenie cytat ze Zbigniewa Smółki zaraz po jego ostatnim spotkaniu na ławce trenerskiej Arki Gdynia:

Gdyby wszyscy zawsze grali tak jak w derbach, to futbol byłby piękniejszy. Zawsze powtarzam, że w każdej godzinie i w każdym dniu trzeba ciężko pracować. U mnie nie jest łatwo, ale jak ktoś chce ciężko pracować, potrafi się rozwinąć. Wiele mnie nauczyli piłkarze, i za to im dziękuję. Jeśli będą grali tak jak dzisiaj, Arka spokojnie utrzyma się w ekstraklasie i plan zostanie wykonany. Zbigniew Smółka

Ciężka praca jedyną drogą do sukcesu i samorozwoju. Nie dziwi więc, że pojawiały się głosy z różnych stron środowiska piłkarskiego, iż zawodnicy nie za bardzo przepadają za Smółką. Zważywszy na poziom zaangażowania w treningi i etykę pracy piłkarzy polskiej piłki, mógł im się jawić jako tyran, despota.

Styl gry ekip Smółki

Omówiliśmy sobie styl pracy Smółki. Ustaliliśmy, że jest on trenerem wymagającym ciężkiej pracy od każdego zawodnika. Natomiast co możemy powiedzieć o stylu gry jego zespołu, ustawieniu, taktyce? Pierwsze, co przychodzi na myśl, to przede wszystkim granie piłką. Smółka wielokrotnie podkreślał, że jego drużyna ma grać w piłkę. Punkt drugi to ofensywna gra. Dla Smółki i jego drużyn zdobywanie bramek jest tak ważne, że często kończy się to ich utratą. Jednak trzeba przyznać, że prowadzone przez trenera zespoły zdobywają tych bramek naprawdę sporo. Dowód? Proszę bardzo:

  • Stal Mielec (sezon 2017/2018), 8. miejsce w lidze, ale zdobytych bramek 51. Zaledwie o dwie mniej od Miedzi Legnica, która w tamtym sezonie wygrała I ligę i awansowała do ekstraklasy;
  • Arka Gdynia – 49 bramek.

Co by nie mówić o stylu gry zespołów Smółki, jest on (lub ma być w założeniu) przyjemny dla oka. Niestety drużynom często brakuje balansu, przez co zwykle bywa tak, że goli zdobytych jest tyle samo co straconych. W takich okolicznościach trudno jest osiągnąć sukces.

Zbigniew Smółka ustawia swoje drużyny głównie w formacji 4–2–3–1 i prezentuje się to w ten sposób:

Innym ustawieniem, które często wykorzystuje, jest 4–3–3, które należy do nieco bardziej ofensywnych. Smółka nie korzysta z niego tak często jak z tego powyżej. Niemniej jednak robi to na tyle często, byśmy mogli uwzględnić to w naszym materiale.

Podstawowym ustawieniem jest 4–2–3–1, z zabezpieczonym środkiem pola przez dwóch środkowych pomocników. Dwóch skrzydłowych i ofensywny pomocnik, którzy mają na celu dostarczyć piłkę do osamotnionego napastnika.

Smółka w Chojnicach

Po krótkiej, niemal komicznej kadencji w Widzewie Łódź Zbigniew Smółka objął stery w Chojniczance Chojnice. Klub ten potrzebował wstrząsu po nieudanym okresie pod wodzą czeskiego duetu trenerskiego. Zapytaliśmy jednego z dziennikarzy, który dobrze orientuje się w realiach klubu z Chojnic, o to, jak postrzegano Smółkę w momencie zatrudniania go:

Trzeba to sobie podzielić na dwa okresy – ostatnie cztery mecze 2019 roku oraz cała wiosna. W poprzednim roku nikt cudów nie oczekiwał. Trener Smółka przejął zespół, którego nie przygotował do rozgrywek. Pracował na tym materiale, który został po jego poprzedniku. Na boisku wyglądało to dramatycznie. Natomiast teraz widać, że wszyscy chcą „zapier***ać” na boisku. Nawet w Legnicy, gdzie Chojniczanka przegrała, była walka o każdy metr. Liczę na to, że tak będzie to wyglądało po tym, jak rozgrywki wrócą po koronawirusie.Michał Sagrol

Nie trzeba było długo czekać, by Smółka wprowadził swój styl gry. By zaraził zawodników Chojniczanki swoją ideologią, a więc: praca, praca, praca. Pierwsze zwycięstwo po serii porażek sprawiło, że w Chojnicach zaświeciło się światełko nadziei na to, że idą lepsze czasy. Jaki cel postawiono Smółce? Po raz kolejny Michał Sagrol:

Oczekiwanie jest jedno – utrzymanie. Trzy punkty ugrane w Niecieczy są tu światełkiem w tunelu. Chojniczanka wygrała na terenie, na którym mało kto dawał jej szanse.Michał Sagrol

Oczekiwania trudne i poprzeczka wisi wysoko, ale Smółka pokazał w przeszłości, że potrafi utrzymać zespół w lidze, by w następnym sezonie jego drużyna grała jeszcze lepiej.

***

Zbigniew Smółka jest trenerem, który przede wszystkim ceni sobie ciężką pracę. Wielokrotnie powtarzał to w wywiadach. Zalicza się też do tych postaci, które stawiają na futbol ofensywny, na futbol ładny dla oka, na grę w piłkę. Choć nie zawsze mu to wychodzi lub też prawie w ogóle, to jest konsekwentny w swoich decyzjach. Często nierozumiany (nawet przez własnych zawodników) uparcie trzyma się swoich pomysłów, idei, wizji. Wydaje się, że w Arce dostał po prostu za mało czasu. To było jego pierwsze podejście do ekstraklasy w drużynie, która ani nie miała ofensywnego potencjału, a tym bardziej defensywnego. Być może zabrakło cierpliwości kibiców zarządu.

Czas pokaże, czy Smółka wróci do ekstraklasy w roli trenera którejś z drużyn. Może dobre wyniki z Chojniczanką mu w tym pomogą. Może za drugim podejściem dostanie szansę w zespole o większym potencjale, w którym jego system gry będzie się sprawdzał.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze