Zawisza Bydgoszcz pokonał na własnym stadionie Śląska Wrocław 1:0 (0:0) w meczu XXVIII kolejki TME. Dzięki wygranej „Rycerze Pomorza” mają już prawie pewny angaż do grupy mistrzowskiej, natomiast podopieczni Tadeusza Pawłowskiego już zaprzepaścili ostatnie szanse na pierwszą ósemkę i będą musieli bić się o utrzymanie.
Pierwsza połowa spotkania była piekielnie nudna. W ostatnim kwadransie Śląsk miał sytuacje, ale gra wyglądała niemrawo. Dopiero w drugiej drużyny się otworzył i mecz stał na dużo wyższym poziomie. Na początku na boisku przeważali goście, dopiero później do głosu doszli miejscowi, a Śląsk pozostał w grze dzięki świetnej dyspozycji Mariana Kelemena. Osiem minut przed końcem fatalne błędy w kryciu wykorzystał Kamil Drygas.

Pierwsza połowa na pewno nie zaciekawiła kibiców zgromadzonych na bydgoskim stadionie. Mało akcji, mecz na przeciętnym poziomie. Pierwsza istotna sytuacja miała miejsce dopiero w 32. minucie. Socha uderzył z dziesięciu metrów na bramkę, ale w ostatniej chwili piłkę zablokował Lewczuk. Kilka minut później Śląsk miał świetną sytuację. Socha wycofał piłkę do stojącego w okolicach linii pola karnego Marco Paixao. Portugalczyk zauważył wysuniętego bramkarza i ładną podcinką próbował go lobnąć, ale piłka ostatecznie zatrzymała się na poprzeczce.
Druga połowa była całkowitym kontrastem w stosunku do pierwszej części gry. Akcji była cała masa, obydwie drużyny postawiły wszystko na jedną kartę i spotkanie stało się wybitnie ciekawe jak na warunki rodzimej ekstraklasy. Najpierw w 51. minucie Paixao dostał podanie i w sytuacji sam na sam zamiast strzelać, podał do krytego Sebino Plaku i obrońcy natychmiast wybili piłkę. Dwie minuty później w poprzeczkę uderzył Flavio Paixao. Po chwili Śląsk miał kolejną doskonałą okazję. Grodzicki znalazł się w polu karnym gospodarzy, przyjął piłkę na klatkę i chciał przelobować Kaczmarka, ale minimalnie się przeliczył. Po szalonym początku gości Zawisza zaczął dochodzić do głosu. W 63. minucie Masłowski groźnie uderzył z ostrego kąta, ale na posterunku stał Kelemen. Kilka chwil później miejscowi poważnie zagrozili bramce Kelemena po rzucie rożnym, ale Słowak po raz kolejny spisał się świetnie. Po kolejnych kilku minutach dośrodkowanie Petasza z rzutu rożnego niespodziewanie leciało w światło bramki, ale zorientował się golkiper Śląska. 82. minuta rozstrzygnęła jednak cały spór. Nieatakowany Wójcicki chciał zaskoczyć Kelemena strzałem po ziemi zza pola karnego, ale doświadczony bramkarz z najwyższym trudem zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Z narożnika boiska dośrodkowywał Sebastian Dudek, piłkę podbił jeszcze Bernardo Vasconcelos, a ta spadła prosto na głowę Kamila Drygasa, który wpakował ją do siatki.











