W starciu dwóch beniaminków lepszy okazał się bydgoski Zawisza, który wygrał przed własną publicznością 2:0. Drużyna Cracovii mogła zdobyć chociaż honorowego gola, ale nie miała szczęścia.
Drużyna bydgoskiego Zawiszy chciała za wszelką cenę wywieźć komplet punktów, bo przez sześć ligowych kolejek podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie wygrali żadnego ligowego spotkania. Jednak Cracovia do Bydgoszczy nie przyjechała, aby łatwo oddać inicjatywę rywalom.

Oba zespoły starały się od pierwszych minut grać bardzo konsekwentnie. Spotkanie od początku toczyło się w szybkim tempie. Gospodarze lepiej przedostawali się w pole karne Cracovii, lecz nie potrafili stworzyć tam poważniejszego zagrożenia. Piłkarze dowodzeni przez Wojciecha Stawowego starali się dłużej utrzymywać przy piłce, by w jakiś sposób przejąć inicjatywę podczas sobotnich zawodów. W 17. minucie goście z Krakowa mogli objąć prowadzenie. Boljević znalazł się w sytuacji sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem, lecz ten wybronił strzał i uratował swój zespół przed niebezpieczeństwem. Kilka chwil później Zawisza mógł objąć prowadzenie. Kamil Drygas wrzucił piłkę w pole karne do dobrze ustawionego Wójcickiego, ale uprzedził go stojący na bramce Krzysztof Pilarz.
Bramkarz Cracovii parę chwil później również popisał się dobrą paradą. Dyspozycję Pilarza sprawdzał Vasconcelos, który oddał strzał zza linii szesnastego metra, próbując wyprowadzić zespół na prowadzenie, lecz podopieczni Ryszarda Tarasiewicza musieli się zadowolić tylko rzutem rożnym. Do przerwy na stadionie w Bydgoszczy widniał bezbramkowy remis.
W drugiej połowie jako pierwsza bramkę mogła zdobyć Cracovia. Dawid Nowak wykorzystał nieporadność defensorów rywali i znalazł się sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem. Jednak ten kolejny raz wybronił uderzenie drużyny przeciwnej. W 61. minucie Zawisza przełamał impas. Michał Masłowski zauważył wolną przestrzeń blisko pola karnego podopiecznych Wojciecha Stawowego, dlatego zdecydował się na strzał. Piłkę przed siebie wybił Krzysztof Pilarz, lecz trafiła ona pod nogi Vasconcelosa, który wpakował ją do siatki i uradował sympatyków Zawiszy zgromadzonych na stadionie.
Kilka minut po objęciu prowadzenia gospodarze zdobyli drugą bramkę i byli w lepszym położeniu niż rywale z Krakowa. Sebastian Ziajka przejął piłkę za „szesnastką” po niedokładnym wybiciu obrońców, następnie uderzył tak mocno, że Krzysztof Pilarz nie miał najmniejszych szans na skuteczne interweniowanie. Cracovia mogła wyrównać i zdobyć kontaktowego gola, który dawałby szansę na powrót do równorzędnej walki, ale futbolówka po strzale Dudzica trafiła w poprzeczkę. Zawisza w końcówce nie popełnił większych błędów i utrzymał prowadzenie do końca meczu.











