To uczucie z pewnością znają wszyscy, którzy podróżują autobusami i pozostałymi środkami komunikacji miejskiej. Zatłoczenie i wielki ścisk w nim to jedna z najgorszych rzeczy, która może spotkać każdego z nas. Najgorzej, gdy przejazd będzie trwał jeszcze bardzo długo, a na poprawę się nie zanosi. Kibice niemieckiej ekstraklasy na tę sytuację z pewnością jednak nie narzekają.
Niedziela mogła nam jeszcze bardziej zacieśnić całą tabelę. Ścisk i tak, już po dzisiejszych meczach, jest duży, a mogło być gorzej. Siódme Hoffenheim ma tylko osiem oczek przewagi nad ostatnim Stuttgartem. Dwa punkty dzielą trzeci „Die Koenigsblauen” i szósty Bayer Leverkusen. I tylko Bayern i VfL Wolfsburg jakoś tak odstają od reszty…
Dzisiejszą przystawką było starcie Augsburga z Eintrachtem Frankfurt. Spotkanie miało być wyjątkowe dla gospodarzy, którzy, jeśli podtrzymają świetną passę, zdobędą prawo gry w europejskich pucharach. „Die Adler” w przypadku triumfu zbliżyliby się do oddalających się lokat, gwarantujących eliminacje Ligi Europy.
Wiele wskazywało na to, że gospodarze po raz kolejny triumfują – wreszcie bez większych problemów. Napoczynanie przeciwnika rozpoczął w siódmej minucie Klavan. Rzut wolny, niedokładne przyjęcie piłki przez Altintopa i mamy 1:0. Augsburg wreszcie zagrał dobrze i jeśli będzie to podtrzymywał, to skończą się zarzuty, że nie są oni zespołem na europejskie puchary. Dominację zakończyli kolejnym trafieniem – ponownie po stałym fragmencie gry. Następna wrzutka Hojbjerga i po kolejnym zamieszaniu w „szesnastce” piłkę do siatki pakuje tym razem Bobadilla.
W tym momencie Augsburg znacznie się rozluźnił i to był ich wielki błąd. Skrzętnie wykorzystał go Aigner. Piłkarze myślami byli już w szatni, gdy w okolicach „szesnastki” Manningera faulowali jednego z rywali. Tak, to był kolejny gol z rzutu wolnego. Tym razem dośrodkowywał Inui. Świetnie w polu karnym wyskoczył Meier, jednak jeszcze lepiej interweniował doświadczony golkiper. Futbolówka wypadła mu jednak z rąk tuż pod nogi pomocnika „Die Adler”, który z dwóch metrów wkopał ją w „sieć”.
Frankfurt w drugiej połowie naciskał i naciskał. Zakończyło się to kolejną bramką króla strzelców jesieni – Alexa Meiera. Napastnik dostał świetne podanie od Zambrano, uciekł obrońcom i w sytuacji sam na sam z Manningerem nie mógł się pomylić. Mimo świetnych sposobności w końcówce (m.in. Hojbjerga) Augsburg nie wygrał tego spotkania i nie wskoczył na podium. Następna okazja za tydzień!
Szansę na wyprzedzenie tercetu w dzisiejszym daniu głównym stracił również Bayer Leverkusen. To, że znakomitą grą w pierwszej połowie i świetną defensywą w drugiej odsłonie meczu można wygrać spotkanie, znakomicie udowodnił Werder Brema. „Aptekarze” byli dziś zdecydowanymi faworytami. Byli…
W osiemnastej minucie świetnie w środku pola piłkę rozgrywali między sobą Fritz i Kroos. Długie podanie do Bartelsa Fin zamienił w centrę, gdzie znowu znakomicie znalazł się Selke. Młody chłopak wyrasta na jednego z lepszych zawodników, jednak dajmy mu jeszcze trochę czasu. Werder cały czas atakował i tylko kwestią czasu było, aż nadzieje się na jakąś kontrę lub podwyższy prowadzenie. Kolejne uderzenia blokował Leno, jednak przy strzale Junuzovicia – eksperta od rzutów wolnych – nie miał żadnych szans. Piłka wylądowała w samym okienku.









