Tradycyjnie już w czwartek poprzedzający weekendową kolejkę Ekstraklasy w Gdyni byliśmy świadkami przedmeczowej konferencji prasowej Arki. O celach na spotkanie z Górnikiem Zabrze mówili trener Dariusz Pasieka oraz Norbert Witkowski i nowy nabytek gdynian, Mirko Ivanovski.
Szkoleniowiec „Żółto-niebieskich” zdołał już przyzwyczaić dziennikarzy z Trójmiasta do swojego zaraźliwego optymizmu. Pasieka co tydzień pełen wiary i nadziei podchodzi do meczu, chcąc zarazić tym swoich piłkarzy. Nie inaczej było i tym razem, opiekun Arki pozytywnie widzi bowiem sobotnie wydarzenie. – Cieszymy się, że po tych dwóch meczach wyjazdowych gramy w Gdyni. Co do spotkania, nie będzie to dla nas spacerek, ale jesteśmy pozytywnie nastawieni. Solidnie się przygotowujemy i na efekty liczę w sobotę – mówił trener Arki. Opiekun gdynian nawiązał również do taktyki, jaką arkowcy zagrają od początku. – Aktualnie mam trzy warianty: z Mawaye z przodu, z Ivanovskim z przodu albo z Mawaye i Ivanovskim – stwierdził Dariusz Pasieka.

19 sierpnia to dzień specyficzny dla trenera również z innego względu. Szkoleniowiec Arki obchodzi bowiem rok pracy za żółto-niebieskimi sterami. – To już rok? Nawet nie zauważyłem, jak to szybko minęło. I nie widziałem nawet, że to dokładnie dzisiaj (śmiech) – mówił uśmiechnięty. Jak na kapitana przystało, głos zabrał również Norbert Witkowski. – Chcemy zachować nasze wysoko postawione cele i do nich dążyć. Zagraliśmy dwa dobre mecze na bardzo trudnych terenach. Teraz czas na zwycięstwo. Musimy zagrać tak samo dobrze w defensywie i poprawić skuteczność w ofensywie – przyznał golkiper Arki.
Na konferencji obecny był również nowy nabytek gdyńskiej drużyny, Mirko Ivanovski. – W zespole błyskawicznie się zaadoptowałem i czuję się tutaj bardzo dobrze. Atmosfera jest niezwykle pozytywna i pracuje nam się znakomicie. Wschodzący talent macedońskiej reprezentacji pokusił się także o porównanie ligi czeskiej i polskiej. – Po czasie spędzonym w Slavii Praga, mogę powiedzieć, że ta liga jest bardziej siłowa. Tam trzeba było być mocnym fizycznie. W Polsce natomiast potrzebna jest bardziej technika – twierdził Ivanovski. – Nie czuję żadnej presji po odejściu Tshibamby. Jestem innego rodzaju zawodnikiem – dodał Macedończyk.











