Przed nami 25. kolejka angielskiej Premier League. Już jutro będziemy świadkami pierwszych ośmiu meczów, natomiast w niedzielę zakończymy rozgrywki na Wyspach pojedynkiem Manchesteru City z Liverpoolem.
O godzinie 13:45 na Loftus Road zabrzmi pierwszy gwizdek 25. kolejki Premier League. QPR zmierzy się z 14. drużyną w lidze, Norwich City. Faworytem tego meczu jest na pewno ekipa Harry’ego Redknappa, ponieważ gospodarze w Deadline Day wzmocnili się o takich piłkarzy jak Samba czy Jermaine Jenas. Natomiast cały czas czarny scenariusz pisze nam zespół „Kanarków”, goście jutrzejszego spotkania nie potrafią bowiem wygrać ligowego meczu od 15 grudnia, kiedy to zdobyli trzy punkty w starciu z Wigan. Ponad dwie godziny później równolegle rozpocznie się aż sześć następnych spotkaniach na angielskich boiskach. „Kanonierzy” Arsene Wengera zmierzą się na własnym obiekcie z epiką Stoke City, która najwyraźniej wpadła w ciężki kryzys. „The Potters” w bieżących rozgrywkach zdołali wygrać zaledwie jedno wyjazdowe spotkanie. Niebieska część londyńskich kibiców wyjedzie na St. James’ Park po to, by zobaczyć pojedynek Chelsea z Newcastle United. Forma klubowych mistrzów Europy jest bardzo słabo, bo trzy ostatnie mecze w wykonaniu „The Blues” kończyły się rezultatem remisowym. Newcastle po słabszych dwóch miesiącach gry wraca na zwycięski tor, ponieważ w poprzedniej kolejce zdobyło swoje pierwsze od 12 grudnia trzy punkty.

Mecze angielskich średniaków wywołują w Premier League bardzo dużo emocji. Tak też na pewno będzie na Madejski Stadium, gdzie Reading zmierzy się z Sunderlandem. „Czarne Koty” to jedna z tych drużyn, które lubią nas zaskakiwać swoją nieregularną formą. Gospodarze po remisie z Chelsea mają ochotę na kolejne punkty z teoretycznie łatwiejszym rywalem. Na Boleyn Ground beniaminek sezonu, West Ham United, podejmować będzie Swansea City. Pierwszy pojedynek obu ekip zakończył się wynikiem 3:0 dla „Łabędzi”, więc popularne „Młoty” czekają na rewanż. Czy po serii czterech spotkań ligowych bez wygranej uda im się przerwać złą passę? Być może tak, ponieważ snajper Swansea, Michu, przechodzi swoje pierwsze załamanie formy strzeleckiej.
Drużyna Artura Boruca, Southampton, pojedzie w delegację na DW Stadium. „Atleci” z Wigan pokonali już ekipę „Świętych” 0:2, dlatego można wywnioskować, że to właśnie gospodarze będą lepiej czuli się w jutrzejszym starciu. Nie można jednak skreślać zawodników prowadzonych przez Mauricio Pochettino, ponieważ zostawili oni już w tym sezonie sporo zdrowia na wszystkich angielskich boiskach. Fellaini i spółka nadal kontynuują walkę o czwartą lokatę Premier League, która zagwarantuje im możliwość udziału w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Aston Villa jest w tym sezonie jedną z najsłabszych drużyn w Anglii, więc w czystej teorii zawodnicy Davida Moyesa powinni z łatwością zdobyć swoje kolejne trzy punkty. Na zakończenie sobotnich spotkaniach ligi angielskiej czeka na nas starcie Fulham z Manchesterem United. W poprzednią sobotę obie drużyny spotkały się w meczu FA Cup, który rozgrywany był na Old Trafford. Lepsi okazali się podopieczni sir Aleksa Fergusona, którzy z łatwością pokonali Fulham aż 4:1. Warto jednak dodać, że ostatni pojedynek tych zespołów rozgrywany Craven Cottage zakończył się porażką „Czerwonych Diabłów”, dlatego kibice liderującej drużyny nie muszą wcale przeżywać miłego popołudnia.












