Arsenal podejmie na Ashburton Grove Aston Villę i będzie to najciekawszy pojedynek 13. kolejki Premier League. Z kolei liderzy tabeli, Liverpool i Chelsea, będą musieli się podnieść po klęsce w Carling Cup i wygrać swoje wyjazdowe spotkania.
Dużo trudniejszą misję mają „The Reds”, którzy po trzy punkty udadzą się do Boltonu. Podopieczni Gary’ego Megsona, którego posada jeszcze niedawno była zagrożona, są teraz na fali wznoszącej. Wygrali dwa spotkaniu z rzędu: z rewelacyjnym Hull i bogatym Manchesterem City, nie tracąc przy tym żadnej bramki. Coraz większe zaufanie w oczach swojego managera wzbudza Ebi Smolarek, którego kwadrans w ostatnim meczu był szeroko komentowany nie tylko w Polsce.
Liverpool tymczasem drugi raz z rzędu przegrał na White Hart Lane z Tottenhamem. Nadal jest liderem tabeli. „The Reds” po odpadnięciu z Carling Cup będą mieli wprawdzie mniej spotkań do rozegrania, jednak na pewno nie będzie tego widać podczas jutrzejszej inauguracji 13. kolejki. W ostatnich pięciu latach Liverpool zgarnął trzy punkty z Reebok Stadium zaledwie raz. Remis jest całkiem prawdopodobnym rezultatem tego spotkania.
Fabiański w bramce?
W ostatni weekend piłkarze Arsene’a Wengera jednoznacznie potwierdzili, że nadal liczą się w walce o mistrzostwo, wygrywając z Manchesterem United 2:1. Tym razem na Emirates Stadium przyjeżdża Aston Villa i wynik może być bardzo podobny.
Młodzi „Kanonierzy”, którzy w środku tygodnia w świetnym stylu uporali się z Wigan w Pucharze Ligi, raczej nie dostaną szansy w jutrzejszym spotkaniu. Najbliżej tego jest tylko nasz bramkarz, Łukasz Fabiański, bowiem Manuel Almunia może się nie wykurować po starciu z Michaelem Carrickiem. Były piłkarz Legii Warszawa był chwalony przez angielskie media, być może jest autorem parady sezonu i na pewno w razie potrzeby godnie zastąpi Hiszpana. Media na 50% oceniają szanse na występ Emanuela Adebayora, dlatego z pewnością w pierwszej linii zobaczymy Nicklasa Bendtnera. Carlos Vela, mimo kapitalnego występu z Wigan, ponownie usiądzie na ławce rezerwowych. Nadal zawieszony za czerwoną kartkę jest Robin van Persie. Kontuzjowany jest także Emmanuel Eboue.
Aston Villa zaciekle utrzymuje się w czołówce tabeli, mając niewielką stratę do Manchesteru United. Na stadionie Arsenalu, czy to Highbury, czy Ashburton Grove, nie wygrała od 14 spotkań, choć ostatnio zremisowała 1:1. Nie wystąpi Norweg John Carew, ale o gole zatroszczy się duet Agbonlahor-Young, który ustrzelił już w tym sezonie 6 bramek. Zdecydowanym faworytem są jednak „Kanonierzy”.
Na zakończenie sobotnich spotkań ostatnia drużyna w tabeli podejmie pierwszą, czyli dojdzie do pojedynku West Bromwich Albion – Chelsea Londyn.. Gospodarze nie wygrali od pięciu spotkań, kiedy to skromnie pokonali Fulham 1:0. Chelsea z kolei w lidze spisuje się świetnie, ale na innych frontach odpadła z Pucharu Ligi po meczu z drugoligowym Burnley, a w Lidze Mistrzów poległa w Rzymie z Romą.
Do gry może powrócić Didier Drogba, o ile nie zostanie zawieszony za odrzucenie monety w stronę trybun. Być może zagra w ataku z liderem klasyfikacji strzelców, Nicolasem Anelką, który w środę odpoczywał. Lekkie treningi rozpoczęli Michael Ballack i Ashley Cole, jednak na ich występ jutro nie ma co liczyć. West Brom desperacko potrzebuje punktów, gdyż wyrasta na głównego faworyta do spadku. Z Chelsea jednak tych punktów nie zdobędzie.










