To był bardzo pracowity tydzień dla Górnika Zabrze. Najpierw zespół Adama Nawałki pokonał PGE GKS Bełchatów, po czym znalazł się na drugim miejscu w tabeli. Następnie zabrzanie ulegli w Pucharze Polski Lechii Gdańsk, a już w najbliższy weekend będą mieli okazję zrewanżować się gdańszczanom w meczu ligowym. O wrażenia z ostatniego tygodnia postanowiliśmy zapytać bohatera meczu z Bełchatowem, Tomasza Zahorskiego.
Strzelił Pan zwycięską bramkę przedniej urody, która wywindowała Górnika na pozycję wicelidera, nic tylko pozazdrościć…
Przede wszystkim bardzo się cieszę ze zwycięstwa i ze strzelonej bramki. Ten mecz miał pokazać nam, o co w tym sezonie możemy walczyć. We wcześniejszych spotkaniach naszymi rywalami były teoretycznie słabsze zespoły, Bełchatów natomiast był przeciwnikiem, który prezentował się od początku sezonu wyjątkowo dobrze i znalazł się bardzo wysoko w tabeli. Ostatecznie udało się wyjść zwycięsko z tego spotkania i wyprzedzić bełchatowian w Ekstraklasie.
Bełchatów postawił trudne warunki, jaki był sposób trenera Nawałki na pokonanie rywala?

Nasz zespół cały czas gra tak samo, można zauważyć w naszych poczynaniach konsekwencje od początku do końca spotkania. Mamy też swoje schematy rozgrywania piłki w ofensywie i ustawiania się bloku defensywnego i to wszystko realizujemy w każdym spotkaniu. O szczegółach oczywiście nie mogę mówić, bo to już nasza tajemnica, ale to, co ćwiczymy na treningach i zakładamy sobie przed spotkaniem, doskonale zdaje egzamin podczas meczów.
Nieobecność Piotra Gierczaka z całą pewnością będzie dla Was odczuwalna, czy Daniel Sikorski jest w stanie go zastąpić?
Przede wszystkim Daniel jest w stanie nam pomóc. Jednak ci dwaj zawodnicy mają zupełnie inną charakterystykę, więc nasza gra może wyglądać trochę inaczej niż z Piotrem Gierczakiem. Piotr był zawodnikiem grającym na skraju linii pomocy i ataku, a Daniel jest typowym napastnikiem, więc to na pewno wpłynie na nasz styl gry. Myślę, że nasz zespół poradzi sobie z tą zmianą i właśnie mecz z Bełchatowem pokazał, że nawet jeśli ktoś wypada ze składu, to następny zawodnik, który wchodzi na jego miejsce, jest w stanie godnie go zastąpić.
Teraz wyrastacie na rewelację sezonu i będziecie traktowani przez kolejnych rywali zupełnie inaczej, nie boicie się, że grając w roli faworyta, może być trudniej o punkty?
Sądząc po tym, co pokazaliśmy i jakie miejsce zajmujemy w tabeli, można dojść do wniosku, że na pewno nikt nas nie zlekceważy. My cały czas musimy udowadniać swoją wartość i chcemy zdobywać kolejne punkty. Na pewno pokazała się szansa, żeby zadomowić się w górnej części tabeli, ale musimy sobie zdawać sprawę, że czekają nas coraz trudniejsze mecze i właśnie najbliższy miesiąc pokaże nam, na co możemy liczyć w tym sezonie.











