Zagłębie Lubin ograło mistrza Polski w derbach Dolnego Śląska. Gole dla podopiecznych Pavla Hapala strzelali Michal Papadopulos i Szymon Pawłowski. Po tym meczu „Miedziowi” mają na koncie pięć punktów, co pozwoliło im przeskoczyć PGE GKS Bełchatów i opuścić strefę spadkową.
Trzeba przyznać, że widowisko nie zachwycało od pierwszych minut i większość widzów wolała oglądać to, co działo się na trybunach. Oprawa kibiców obydwu zespołów niewątpliwie przypominała wszystkim, że jest to bardzo ważny mecz derbowy.

Powracając do sytuacji na boisku: pierwsza akcja, o której warto napisać, została rozegrana w 7. minucie spotkania, kiedy przed szansą stanął Łukasz Gikiewicz, ale jego nieudany strzał bardziej przypominał dośrodkowanie. Po chwili Sobota dobrze zagrał do Sylwestra Patejuka, a ten wbiegł w pole karne i oddał celny, choć zbyt lekki, strzał na bramkę Gliwy. W 28. minucie na Stadionie Miejskim we Wrocławiu zrobiło się głośno, kiedy na czystą pozycję wychodził Patejuk, ale w ostatniej chwili ubiegł go Michał Gliwa.
W końcu w 31. minucie byliśmy świadkami pierwszego niedzielnego gola w T-Mobile Ekstraklasie. Wtedy to Robert Jeż bardzo dobrze zagrał do Michala Papadopulosa, a ten wbiegł w pole karne i uderzeniem w krótki róg pokonał Rafała Gikiewicza. Swoich sił w pierwszej połowie spróbował jeszcze strzałem głową Sebastian Mila, ale jego uderzenie nie było zbyt wymagające dla lubińskiego bramkarza.
Po przerwie jako pierwsi zaatakowali podopieczni Stanislava Levy’ego. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Mila, a piłka trafiła do Kowalczyka, który jednak nie potrafił skierować jej do bramki gości. W 55. minucie mogło dojść do podwyższenia prowadzenia. Wtedy to futbolówkę niedokładnie wybił Rafał Gikiewicz i dopadł do niej Maciej Małkowski, ale pomocnik Zagłębia w dogodnej sytuacji nie trafił w bramkę.

Z minuty na minutę mecz był coraz bardziej emocjonujący. W 63. minucie sam na sam z Gikiewiczem znalazł się Szymon Pawłowski, ale tym razem bramkarz Zagłębia popisał się świetną interwencją. Po chwili golkiper Śląska Wrocław znów zachwycił wszystkich piękną obroną. Tym razem próbował go pokonać Costa Nhamoinesu, a 25-latek wybił piłkę dosłownie z linii bramkowej. W końcu, po wielu próbach gospodarzy, gola strzelili goście. Na kilka minut przed końcem Robert Jeż dobrym podaniem wypuścił Szymona Pawłowskiego, który wykończył kontrę świetnym strzałem, przypieczętowując wygraną „Miedziowych”.











