W drugim sobotnim meczu 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Zagłębie Lubin podejmowało Wisłę Kraków. Lubinianie już po 16 minutach prowadzili 3:0. W drugiej połowie obie drużyny dołożyły jeszcze po bramce i gospodarze mogli cieszyć się z pierwszego od siedmiu lat zwycięstwa nad „Białą Gwiazdą”.
Początek meczu na zmrożonej murawie w Lubinie był wyrównany. Pierwsze minuty toczyły się głównie w środkowej strefie boiska. Dopiero błąd Marko Jovanovicia otworzył wynik. Prawy obrońca Wisły stracił piłkę na rzecz Małkowskiego, a ten pociągnął lewą stroną i ostro dośrodkował w pole karne. Futbolówka idealnie spadła na prawą stopę Papadopulosa i Czech pewnie pokonał debiutującego w bramce Miśkiewicza. Dla młodego bramkarza był to dopiero początek wyciągania piłki z siatki.

Po kolejnych pięciu minutach było już 2:0 dla gospodarzy. Papadopulos znakomitym podaniem obsłużył Pawłowskiego – ten bez problemu wyprzedził Frederiksena i spokojnie pokonał golkipera „Białej Gwiazdy”. W tygodniu duński obrońca mówił, że podczas analizowania gry Zagłębia nie zwrócił uwagi na Pawłowskiego – teraz mógł się przekonać o jego szybkości na własnej skórze. Bramka 26-letniego skrzydłowego nie była ostatnią w pierwszym kwadransie meczu.
W 15. minucie Papadopulos zapisał na swoim koncie drugą asystę w meczu. Czeski napastnik „Miedziowych” zagrał prostopadłą piłkę w kierunku Jeża, a ten na raty pokonał Miśkiewicza. Wiślacy szybko dostali „trójkę” w plecy, a ich bramkarz wyglądał na zdruzgotanego. Gospodarze nie poprzestawali na atakach. Nie robili jednak tego już z takim rozmachem jak w pierwszych minutach. W 23. minucie Bilek posłał długą dokładną piłkę na Costę, ale strzał lewego obrońcy na rzut wolny wybił Miśkiewicz. To była chyba pierwsza dobra interwencja debiutanta w tym meczu.
Bardzo dobre zawody rozegrali obaj skrzydłowi Zagłębia – Pawłowski i Małkowski, którzy ze skrajnymi obrońcami Wisły robili, co chcieli. Gra defensywna wiślaków wyglądała katastrofalnie i z przodu krakowianie nie byli w stanie niczego stworzyć. Bardzo smutną zimę będą mieli kibice „Białej Gwiazdy”. Z ciekawszych wydarzeń z końcówki pierwszej odsłony meczu trzeba wymienić rzut wolny wykonywany przez Małkowskiego, który nad poprzeczkę wybił Miśkiewicz.












