W Lubinie pojawił się latem 2009 roku. Miał zastąpić sprzedanego właśnie do FC Kaiserslautern Ilijana Micanskiego. Nie zastąpił, okazał się wielkim transferowym niewypałem, ale za to pobierał 50 tysięcy złotych miesięcznie z klubowej kasy. Kibice Zagłębia mogą odetchnąć, Duszan Djokić – bo o nim cały czas mowa – we wtorek rozwiązał umowę z „Miedziowymi”.

Serbski napastnik przed pojawieniem się na Dolnym Śląsku mógł pochwalić się niezłym piłkarskim CV. Występował w tak renomowanych klubach jak Crvena Zvezda Belgrad (zdobywał z nią dwukrotnie mistrzostwo) czy Club Brugge. Problem w tym, że ostatnio – tzn. przed transferem do Zagłębia – występował w lidze chińskiej, w której w sześciu meczach nie zdobył ani jednej bramki.
W Zagłębiu może się pochwalić takim samym dorobkiem. Swoją grą irytował lubińskich sympatyków. Dlatego informacje o rozwiązaniu z nim umowy za porozumieniem stron przyjęli oni z nieskrywaną radością i ulgą.











