Podopieczni Jana Urbana pewnie wygrali z PGE GKS-em Bełchatów 2:0. Była to 11. wygrana Zagłębia nad PGE GKS-em w historii.
W pierwszych minutach mecz był bardzo wyrównany. W środku boiska co prawda dominowało na początku Zagłębie, jednak nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe. Pierwszy strzał na bramkę padł dopiero w 10. minucie meczu, gdy Dawid Plizga uderzał na bramkę Łukasza Sapeli – na nieszczęście lubinian, uderzenie było niecelne. Jako pierwsi groźnie zagrozili bramce również piłkarze Zagłębia Lubin. Najpierw z dystansu uderzał Kamil Wilczek, a później dośrodkowanie starał się wykorzystać Dawid Plizga, jednak minimalnie przestrzelił. W kolejnych minutach gra nie zmieniała się, ponieważ inicjatywę w środku pola nadal miało Zagłębie, podopieczni Macieja Bartoszka ograniczali się zaś do kontrataków.

Bardzo pewnymi punktami w swoich zespołach byli bramkarze. Tak Łukasz Sapela w barwach „Brunatnych”, jak i debiutujący w tym sezonie Aleksander Ptak, który zastąpił ostatnio słabiej spisującego się Bojana Isailovicia. Pierwsza połowa była bardzo zróżnicowana, walki i ciekawych podań w środku pola bowiem nie brakowało, jednak akcji bramowych i i goli po prostu nie było.
Drugą część gry obie drużyny rozpoczęły bardzo zapobiegawczo, koncentrując swoją grę w środku pola. O niezwykłym pechu może mówić Grzegorz Baran. Były zawodnik Ruchu Chorzów zmienił w przerwie Pawieła Komołowa, a zaledwie po ośmiu minutach gry musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
W 58. minucie meczu Zagłębie Lubin wyszło na prowadzenie. Wszystko za sprawą Dawida Plizgi, który pewnie wykorzystał rzut karny. W dziecinny sposób w polu karnym został ograny przez Fernando Dinisa Mateusz Cetnarski, po czym sfaulował Portugalczyka w polu karnym.
Zaledwie dwie minuty po tym Cetnarski mógł się zrehabilitować, jednak jego bardzo mocny strzał z 20. metra nie trafił do bramki Aleksandra Ptaka. Kolejne minuty należały do drużyny PGE GKS-u Bełchatów. W ciągu kilku minut próbowali szczęścia Betnarski i Małkowski, jednak ich próby nie dały bramki ich zespołowi. W 76. minucie o mały włos Bartosz Rymaniak nie pokonał Aleksandra Ptaka. Po rzucie wolnym w zamieszaniu w polu karnym piłka odbiła się od głowy Rymaniaka, jednak dobrze interweniował golkiper Zagłębia.
W 82. minucie po prawej pola karnego przeciwnika pomknął Szymon Pawłowski, po czym zagrał wzdłuż linii bramkowej, a piłkę do siatki niefortunnie wbił Grzegorz Fonfara.
Oba zespoły miały jeszcze okazje na zmianę rezultatu.
Najpierw atomowym uderzeniem z 10. metra popisał się Drzymont, a kilkadziesiąt sekund później Kamil Wilczek nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Łukaszem Sapelą. Było to 11. zwycięstwo Zagłębia nad PGE GKS-em Bełchatów w historii.











