Do nie lada niespodzianki doszło w drugim meczu 24. kolejki Ekstraklasy, w którym Zagłębie pokonało w Lubinie Lecha 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył dla „Miedziowych” Traore.
Poznaniacy rozpoczęli frontalne ataki już od początku meczu, kiedy w 5. minucie rywalizacji w dobrej sytuacji znalazł się Rudnevs. Niestety, snajper gości nie potrafił skierować piłki z 6 metrów w światło bramki, a wynik nadal brzmiał 0:0. Dwie minuty później groźnie zrobiło się pod bramką Kotorowskiego, kiedy Traore wyszedł sam na sam z golkiperem gości, jednak sędzia Marcin Borski dopatrzył się pozycji spalonej.

Po niemal kwadransie mecz został na chwilę przerwany, bo arbiter główny doznał niegroźnej kontuzji ścięgna Achillesa, a zastąpiony został przez sędziego technicznego. Lech dobrze radził sobie w początkowej fazie meczu z eliminowaniem zapędów ofensywnych gospodarzy już w środku pola, niestety gorzej było z realizowaniem swoich założeń w ataku.
Jeszcze przed zakończeniem pierwszej części rywalizacji znakomitą okazję zmarnowali lechici. Wojtowiak zagrał górną piłkę w pole karne Isailovicia, a golkiper gospodarzy popełnił błąd, przepuszczając futbolówkę. Z prezentu nie skorzystał Rudnevs, a sędzia na domiar złego dla gości odgwizdał spalonego.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ znacznej zmianie, Lech bowiem nadal prowadził grę, choć nic z tego nie wynikało, a Zagłębie czekało cierpliwie na swoje szanse z kontrataków. Nieco zamieszania wprowadził Kotorowski w 56. minucie, kiedy piąstkował dośrodkowanie z rzutu rożnego wykonywanego przez Osmanagicia. Golkiper gości wybił piłkę wprost w Wołąkiewicza, jednak defensywa Lecha poradziła sobie w tej sytuacji.

Lech odpowiedział kilka minut później, kiedy Murawski dograł piłkę do Ślusarskiego, a ten oddał groźny strzał, jednak Isailović zdołał obronić nogami. Chwilę później ponownie pod bramką Kotorowskiego było gorąco, kiedy Plizga dograł piłkę w pole karne golkipera gości, jednak tym razem w interwencji wyręczył go Henriquez.
Na 20 minut przed końcem spotkania ładnie do dośrodkowania wyskoczył Horvath, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką bramki Lecha. Coraz odważniejsza gra Zagłębia przyniosła w końcu korzyść dla gospodarzy, kiedy po dwójkowej akcji Abwo i Plizgi futbolówkę opanował Traore i pokonał Kotorowskiego.











