Zagłębie Lubin pokonało u siebie Lechię Gdańsk 3:1 w spotkaniu rozgrywanym w ramach 15. kolejki Ekstraklasy. Bramki dla „Miedziowych” zdobywali Bartczak, Kędziora oraz Pawłowski. Trafienie dla gości zanotował z kolei Traore.
Zdecydowanym faworytem byli goście z Gdańska, którzy w tym sezonie spisują się nadspodziewanie dobrze. Podopieczni Tomasza Kafarskiego w 14 spotkaniach zgromadzili 23 punkty, co pozwalało im mieć nadzieję na korzystny wynik w meczu z Zagłębiem piastującym 14 lokatę w ligowej tabeli.

Od początku spotkania znacznie lepiej wyglądali gospodarze. W 3. minucie na strzał zdecydował się Bartczak. Tor lotu futbolówki przeciął Pawłowski. Zrobił to w taki sposób, że ta otarła się o słupek. W odpowiedzi sprzed pola karnego uderzać próbował Lukjanovs lecz na posterunku był Isailović. W 9. minucie powód do radości mieli ci fani „Miedziowych”, którzy w ten chłodny dzień pojawili się na Dialog Arenie. Na strzał z okolic pola karnego zdecydował się Bartczak. Uderzenie było na tyle mocne, że Małkowski nie miał szans na skuteczną interwencję i od tego momentu niespodziewanie prowadzenie objęło Zagłębie. W dalszych minutach gospodarze w niczym nie przypominali drużyny z ostatnich meczów. Grali na tyle dobrze, że Lechia nie potrafiła sobie skonstruować zbyt wielu groźnych okazji pod ich bramką. Ponadto sami od czasu do czasu stwarzali sobie sytuacje, co mogło cieszyć trenera Bajora. Pod koniec pierwszej połowy bramkę wyrównującą mógł zdobyć Buval, ale będąc pięć metrów od bramki Isailovicia zbyt długo czekał z oddaniem strzału i futbolówkę odebrali mu obrońcy. Pierwsze 45 minut upłynęło więc pod znakiem bardzo dobrej gry zespołu z Lubina, który miał ochotę do gry i pomysł na nią.
Od początku drugiej połowy do pracy wzięła się Lechia. Gra przeniosła się na połowę Zaglębia. Nie dawało to jednak efektów w postaci stwarzanych sytuacji. Niespodziewanie to gospodarze stanęli przed wyśmienitą okazją do podwyższenia prowadzenia. W polu karnym bramkarz gości faulował Wojciecha Kędziorę i szansę na bramkę miał Pawłowski, który ustawił piłkę na wapnie. Małkowski naprawił jednak swój błąd, broniąc rzut karny. Po 58 minutach gry nadal 1:0 prowadzili lubinianie. Kilka minut później mieliśmy kolejną „jedenastkę”. Tym razem szansę na gola mieli goście. Rymaniak powalił na ziemię Lukjanovsa i Mirosław Górecki nie miał wątpliwości, co do słuszności swojej decyzji. Traore nie popełnił błędu Pawłowskiego i umieścił piłkę w siatce. Od 67. minuty mieliśmy więc na Dialog Arenie remis. Po zdobytej bramce podopieczni Tomasza Kafarskiego nieco się wycofali, czekając na okazje do kontrataków. Zagłębie z kolei starało się atakować, ale nie robiło już tego z takim rozmachem, jak w pierwszej połowie. Gospodarze poderwali się jeszcze w końcówce meczu. W 86. minucie, gdy wydawało się, że spotkanie zmierza ku remisowi, bramkę zdobył Wojciech Kędziora. Po chwili „Miedziowi” podwyższyli prowadzenie. Pawłowski najwyraźniej chciał zrehabilitować się za niewykorzystany rzut karny i zdobył trzecią bramkę dla Zagłębia, wykorzystując błąd Małkowskiego.











