Nie od dzisiaj wiadomo, że w Krakowie każdy grosz oglądają dokładnie po kilka razy. Wisła, choć swoje w tym sezonie już zrobiła, spokojna nie jest. Cel nadrzędny, jakim było utrzymanie, został zrealizowany. Teraz gra toczy się o cele kolejne, a mianowicie pieniądze dla klubu. W Lubinie aż takiej uwagi do tego nie przywiązują. Sytuacja finansowa klubu jest stabilna, ale wynik sportowy totalnie pod kreską. Zagłębie przed spotkaniem z Wisłą miało o dwa punkty więcej od krakowian. „Miedziowi” chcieli odskoczyć od Wisły. Wisła chciała przeskoczyć Zagłębie. Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie i taki też był.
Biorąc pod uwagę ostatnie cztery spotkania pomiędzy ekipami z Lubina i Krakowa, aż trzykrotnie górą byli wiślacy. Tylko w tym sezonie Wisła wygrała z Zagłębiem już dwa razy. W pierwszym meczu, który rozgrywany był w Krakowie przy Reymonta, „Biała Gwiazda” pokonała Zagłębie 4:2. Drugi pojedynek w Lubinie zakończył się skromnym zwycięstwem Wisły, a gola na wagę trzech punktów zdobył Vukan Savicević. Wyczynu dzisiaj powtórzyć jednak nie mógł, gdyż z powodu urazu nie znalazł się w kadrze meczowej.
Problemy Wisły
W Krakowie tradycyjnie problemów mnóstwo. W Lubinie zabrakło kontuzjowanych Pawła Brożka, Jakuba Błaszczykowskiego, Michała Maka, Vukana Savicevicia i Gieorgija Żukowa. Z powodu kartek zagrać nie mogli Mateusz Hołownia i Rafał Janicki. Do szerokiego składu powrócił wprawdzie Łukasz Burliga, ale przy tylu absencjach dla trenera Artura Skowronka to marne pocieszenie.
Marne biorąc pod uwagę fakt, że lada dzień z klubem pożegna się jego asystent. Trener Dawid Szulczek coraz mocniej łączony jest z Wigrami Suwałki. Wszystko wskazuje na to, że w nowym sezonie to właśnie on będzie pierwszym szkoleniowcem ekipy z Suwałk. W klubie tych informacji na razie nie komentują głośno, tak samo jak możliwego odejścia trenera Leszka Dyji. Przed wznowieniem treningów po przerwie spowodowanej pandemią Dyja został odsunięty w Wiśle na boczny tor. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że jego drogi z trenerem Skowronkiem zaczęły coraz bardziej rozjeżdżać się w bok.
Wrzucając do wiślackiego ogródka kłopoty finansowe klubu, tradycyjnie kibice „Białej Gwiazdy” mają głowy nabite problemami. Takim, a nie innym składem trzeba jednak było grać o lepsze jutro właśnie dzisiaj w Lubinie.











