Z zawodników minuta po minucie coraz bardziej uchodzi powietrze. Przed telewizorami i ekranami telefonów komórkowych siedzi 40 milionów Polaków. Głód sukcesu piłkarskiego w narodzie urósł do gigantycznych rozmiarów. Chwila geniuszu przeciwnika i tracisz pierwszego gola na mistrzostwach. Napór rywali jest coraz większy. Jednak nie decydujesz się nic zmieniać personalnie. Słusznie?
Właśnie taką decyzję podjął dzisiaj Adam Nawałka. Problemy z szwajcarską ofensywą w okolicach 70. minuty nie wpłynęły na decyzje selekcjonera. Stracona bramka również. Dziwnie zaczęło się robić po zakończeniu regulaminowego czasu gry, gdy można było odnieść wrażenie, że selekcjoner najwyraźniej nie ufa piłkarzom, których miał do dyspozycji. Dopiero mocne skurcze Krzysztofa Mączyńskiego spowodowały, że w okrągłej setnej minucie doszło do pierwszej rotacji personalnej w drużynie „Biało-czerwonych”.
https://twitter.com/JakubSoska/status/746721225301463040
Trzeba także wspomnieć o małym znaczeniu taktycznym roszad, które Nawałka przeprowadził podczas dzisiejszego spotkania. Sławomir Peszko był naturalnym zastępcą na lewej stronie dla bardzo zmęczonego Kamila Grosickiego, a Jodłowiec został wprowadzony z powodu urazu „Mąki”. Moglibyśmy tutaj doszukiwać próby fizycznej dominacji w środku pola nad Helwetami, ale jednocześnie nie wpłynęło to na sposób rozgrywania. Trzeciej w ogóle nie dokonał.
Myślisz o błędach Franciszka Smudy podczas poprzednich mistrzostw Europy, mówisz brak zmian w kluczowych momentach. Obraz padających Polaków w trakcie ostatniego meczu grupowego z Czechami do dziś tkwi w głowach wszystkich kibiców „Biało-czerwonych”. Tyrada sportowych mediów trwała w najlepsze, a liczba powstałych memów o temacie rotacji personalnej w kadrze „Franza” jest do dzisiaj niemożliwa do określenia.
Tym bardziej doceńmy dzisiejsze szkoleniowe osiągnięcie Adama Nawałki. Zrobić coś, czego boi się cały naród, i wyjść na swoje, to duża sztuka. Byłemu trenerowi Górnika Zabrze sprzyjało dziś niewątpliwie szczęście i mamy nadzieję, że tak dalej będzie. Pozostaje trzymać kciuki, by dzisiejsze zmęczenie nie wpłynęło w większym stopniu na fizyczną postawę piłkarzy reprezentacji Polski w ćwierćfinale.










