Hit tej kolejki ekstraklasy nie zawiódł! Cracovia przegrała u siebie z Legią 1:2, a obie drużyny zaprezentowały w Krakowie naprawdę dobrą piłkę. Zwycięstwo gościom zapewnił w 83. minucie Aleksandar Prijović.
Przy Kałuży dawno nie zebrało się tylu kibiców. Na mecz z Legią stadion Cracovii wypełnił się po brzegi. Mecz obejrzało 14 tysięcy widzów. Kibice, którzy pofatygowali się na stadion, nie mieli czego żałować. Już po ośmiu minutach padły bowiem dwa gole.
Pierwsza szybko i skutecznie zaatakowała Legia. W trzeciej minucie po podaniu od Nikolicia sytuację sam na sam z Sandomierskim wykorzystał Guilherme. „Pasy” szybko się jednak zrehabilitowały i po dośrodkowaniu bardzo dobrze grającego w tym meczu Wójcickiego piłkę do siatki rywala posłał głową Erik Jendriszek.
Obie drużyny od początku zaprezentowały nam bardzo ofensywny futbol. Często oglądaliśmy groźne wymiany boiskowych ciosów. W ekipie „Pasów” kulał jednak środek obrony, przez który przechodziło sporo akcji Legii. W ataku Cracovia radziła sobie jednak dużo lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o dośrodkowania w pole karne rywala. Praktycznie wszystkie dochodziły do swoich adresatów. Bez wątpienia była to bardzo mocna strona gospodarzy w tym spotkaniu.
W drużynie Legii w ataku najbardziej aktywny był Guilherme. Brazylijczyk bardzo dobrze odnajdywał się w polu karnym rywala. Co najistotniejsze, udowadniał to przez całe spotkanie.
Na stadionie Cracovii w 19. minucie i szóstej sekundzie (odnośnik do daty powstania klubu – przyp. red.) na trybunach pojawiło się 1906 flag.
„Pasy” popisały się też ciekawą akcją, jeśli chodzi o słownictwo na stadionie. W trakcie meczu z głośników puszczono głos dziecka, które prosiło kibiców, żeby nie przeklinali.











