Górnik Zabrze pokonał przed własną publicznością Wisłę Kraków 2:0. Gola, który wyprowadził 14-krotnych mistrzów Polski na prowadzenie, zdobył Mariusz Przybylski. Prowadzenie podwyższył Arkadiusz Milk.
W ostatnim w tym sezonie spotkaniu na stadionie w Zabrzu miejscowy Górnik podejmował Wisłę Kraków. Podopieczni Adama Nawałki, którzy mają już zapewniony byt w T-Mobile Ekstraklasie, mecz z „Białą Gwiazdą” traktowali prestiżowo. Ciekawostką jest fakt, że drużyna 14-krotnych mistrzów Polski nie doznała jeszcze porażki na własnym stadionie w tym roku. Z kolei zespół dowodzony przez Michała Probierza, który notabene w drużynie z Zabrza spędził siedem lat jako profesjonalny piłkarz, do meczu z „Trójkolorowymi” podchodził opromieniony zwycięstwem z Cracovią w derbach Krakowa.

Wśród nieobecnych w zespole z Górnego Śląska przede wszystkim należy wymienić Aleksandra Kwieka oraz Oleksandra Szeweluchina. W ekipie z Reymonta zabrakło zaś Gordana Bunozy, Osmana Chaveza i Marko Jovanovicia. Wszyscy trzej leczą kontuzję.
W pierwszym kwadransie kibice zgromadzeni na trybunach nie mieli wielu powodów do okazywania swojej radości. Pierwsi akcję ofensywną przeprowadzili gospodarze. Jednak na posterunku byli obrońcy ustępującego mistrza Polski i cała akcja spaliła na panewce. Goście próbowali szukać swojego szczęścia po dośrodkowaniach Paljicia, lecz udanie interweniowali obrońcy zabrzan i rezultat spotkania w dalszym ciągu brzmiał 0:0.
Pierwszy gol padł w 17. minucie. Zdobywcą tego trafienia był Mariusz Przybylski, który wykorzystał podanie z prawej strony Nakoulmy i bez problemu umieścił futbolówkę w siatce bramki strzeżonej przez bramkarza reprezentacji Estonii, Sergieja Pareiki. Warto odnotować, że był to pierwszy gol w tym sezonie dla wychowanka Błękitnych Aniołów. Pięć minut później podwyższyć prowadzenie mógł Prejuce Nakoulma, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły górą był właśnie golkiper zespołu z Krakowa.
Górnik Zabrze po zdobyciu gola ani myślał na tym poprzestać. Zespół gospodarzy był stroną przeważającą i poza jednym uderzeniem Jirsaka, które zatrzymało się na poprzeczce bramki Skorupskiego, na wiele podopiecznym Michała Probierza nie pozwalał. Co więcej, w 30. minucie ładnym strzałem z rzutu wolnego, który miał miejsce w okolicach narożnika pola karnego, popisał się Mariusz Magiera. Piłka o centymetry minęła jednak światło bramki.
Tuż przed końcem pierwszej połowy klarowną okazję do podwyższenia prowadzenia miał po raz kolejny w tym meczu Nakoulma, który zmarnował dobre podanie Milika. Chwilę później 17-latek jeszcze raz próbował swoich sił, ale z podobnym skutkiem jak wcześniej Burkińczuk i ostatecznie pierwsze trzy kwadranse zakończyły się jednobramkowym prowadzeniem zabrzan.











