Mistrzostwa nie zdobywa się zwycięstwami w potyczkach z największymi rywalami, ale nietraceniem punktów w spotkaniach z teoretycznie słabszymi rywalami. Tylko, że w Premier League nie ma słabszych zespołów. Tutaj każdy potrafi urwać punkty faworytom.
Pierwszym poważniejszym wydarzeniem na boisku nie była akcja, a brzydki faul Bakera. W 5. minucie Anglik ujrzał żółtą kartkę za spóźniony wślizg i zamiast w piłkę, trafił w nogi Torresa. Podczas początkowych dziesięciu minutach spotkania zobaczyliśmy tylko dwa strzały. Niestety, uderzenia były tak słabe lub niecelne, że ciężko powiedzieć o jakichkolwiek zagrożeniach pod bramkami. W 12. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Willian. Piłka przeszła tuż obok lewego słupka bramki. Chwilę później dobrze zapowiadającą się kontrę gospodarzy zmarnował El Ahmadi, który bardzo niecelnie przymierzył z dystansu. W 16. minucie kolejny Brazylijczyk w brawach Chelsea oddał strzał na bramkę strzeżoną przez Guzana. Uderzał Oscar i podobnie jak Willian, także obok bramki.

W 39. minucie Benteke uderzył w kierunku bramki Chelsea. Niestety, tylko w kierunku, ponieważ piłka nawet nie zmierzała w światło bramki. W 41. minucie piłkarze „The Blues” już zaczęli cieszyć się z gola zdobytego przez Maticia, ale Chris Foy uznał, że Serb pomógł sobie ręką podczas przyjęcia piłki. Powtórki pokazały, że arbiter miał rację. W pierwszej minucie doliczonego czasu szansę na zmianę wyniku miał Oscar. Brazylijczyk uderzał z rzutu wolnego, ale piłka trafiła wprost do rąk Guzana. Ostatnią akcję tej połowy przeprowadziła Aston Villa. Na bramkę strzelał Benteke, ale Cech nie miał najmniejszych problemów z interwencją.
Pierwsze 45 minut meczu można podsumować jako ciągłe usypianie rywala. Szkoda tylko, że przy okazji piłkarze usypiali widzów, bo groźne strzały można było policzyć na palcach jednej ręki.
W 50. minucie zagotowało się pod bramką Aston Villi. Głównym „winowajcą” tego zdarzenia był Eden Hazard, który szukał dobrej pozycji do strzału lub partnerów do gry. Ostatecznie Belg zdecydował się podać, ale piłka nie trafiła do żadnego z graczy z Londynu. Wprawdzie do futbolówki dopadł jeszcze Oscar, ale strzał Brazylijczyka pozostawiał wiele do życzenia, bardzo wysoko ponad bramką. Choć wyraźnie było widać, że to przyjezdnym bardziej zależy na zwycięstwie, akcje Chelsea rzadko kiedy posiadały dobre wykończenie. Zazwyczaj kończyły się tuż przed polem karnym lub sędzia liniowy sygnalizował spalone. Wszystko wskazywało na powtórkę z pierwszej połowy i bezbramkowy wynik na koniec spotkania.
W 66. minucie po raz kolejny swojego szczęścia spróbował Benteke, który był wyróżniającą się postacią w niezbyt porywającym meczu. Belg uderzył na bramkę, ale jak można było się spodziewać, piłka przeszła obok słupka. Dwie minuty później z boiska został wyrzucony Willian, który po faulu w środku pola ujrzał drugą żółtą kartkę tego wieczora. W 76. minucie strzelał Delph i jak można łatwo przewidzieć – niecelnie. Chwilę potem, Hazard uderzał z rzutu wolnego. Z wszystkich pomysłów na jego rozegranie pomocnik wybrał chyba najgorszy z możliwych. Płasko, po ziemi i oczywiście niecelnie.











