Na 99% tylko jeden, góra dwóch piłkarzy, z tej listy faktycznie zabłyśnie w RPA. Mistrz świata może być tylko jeden, a żaden z poniżej wymienionych piłkarzy nie zadowoli się drugim czy trzecim miejscem. Póki jednak nie znamy końcowych rezultatów XIX finałów MŚ, powróżmy z fusów, kto może zachwycać kibiców podczas afrykańskiego mundialu.
Jeszcze nigdy w historii MŚ zespołowi z Europy nie udało się triumfować poza Starym Kontynentem, co niewątpliwie zwiększa szanse na wywalczenie tytułu mistrza świata przez ekipę z Ameryki Południowej. Pojawia się zatem pytanie: Argentyna czy Brazylia?
Jeśli Argentyna, to tylko Lionel Messi. Kibice, zwłaszcza FC Barcelona, nie mają żadnych wątpliwości – „La Pulga” to najlepszy piłkarz w historii futbolu, który już dawno o kilka długości prześcignął Diego Maradonę i Pelego. Jeśli wziąć pod uwagę tylko i wyłącznie dokonania na niwie klubowej, Messi faktycznie osiągnął wszystko, co tylko można. Był czołową postacią „Dumy Katalonii”, która w zeszłym sezonie wywalczyła wszystkie możliwe trofea. Patrząc jednak na jego CV w zespole „Albicelestes”, śmiało można powiedzieć: mało! Do tej pory 23-latek z „Biało-błękitnymi” wywalczył tylko złoty medal podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku. Brał udział także wraz z „Albicelestes” w Copa America 2007, ale tam w finale górą była Brazylia.

Jedyny dotychczasowy występ Messiego na MŚ miał miejsce cztery lata temu, ale najlepszy piłkarz roku 2009 na świecie nie wspomina go dobrze – Argentyna z marzeniami o złocie pożegnała się już w ćwierćfinale, a Lionel, w związku z tym, że od lutego leczył poważną kontuzję, w zespole Jose Nestora Pekermana nie był podstawowym zawodnikiem.
Pele aż trzykrotnie był mistrzem świata. Maradona, aktualny przełożony Messiego, tylko raz triumfował jako mistrz, ale raz był również wicemistrzem. Messi z Argentyną grał tylko w ćwierćfinale. Zatem, mimo niekwestionowanej klasy i kosmicznych wręcz umiejętności, jeśli ktoś chce chrzcić „Pchłę” na króla futbolu, musi poczekać, aż w jego rękach w końcu znajdzie się wymarzony Puchar Świata.
Messi to jeden z nielicznych piłkarzy, który sam potrafi wygrywać mecze, ale w razie czego, w każdej chwili może liczyć na wsparcie kolegów z reprezentacji. Kapitalny sezon, uwieczniony potrójną koroną i dwoma golami w finale Ligi Mistrzów ma za sobą Diego Milito, który w wieku 30 lat osiągnął życiową formę. Głodny sukcesów jest również Carlos Tevez, do którego umiejętności na razie nie potrafią zbliżyć się partnerzy z Manchester City.
Sergio Aguero do Pucharu Ligi Europejskiej koniecznie chce dołożyć mistrzostwo świata, by dorównać swojemu teściowi, czyli… Maradonie właśnie. Gonzalo Higuain z kolei ma wiele do udowodnienia, bo mimo że od trzech lat utrzymuje wysoką formę, to wciąż zdarzają się tacy, którzy kwestionują jego przydatność w Realu Madryt.












