Rok powoli nam się kończy, ale to nie znaczy, że trzeba przestać grać. W Europie również dbają o swoich kibiców i zdarzają się genialne występy, które zsyłają piłkarzy prosto do naszej weekendowej jedenastki.
Oto zestawienie:
Bramkarz:
Benjamin Lecomte (FC Lorient) – młody golkiper wskoczył w tym sezonie do bramki „Morszczuków” i spisuje się wyśmienicie. Roczny pobyt w Dijon dał mu przede wszystkim ogranie, a to okazało się piekielnie istotne. Mimo utraty trzech bramek w meczu w Bordeaux i tak uratował swoją ekipę przed całkowitą klęską.
Obrońcy:
Richard Dunne (Queens Park Rangers) – Irlandczyk po raz kolejny pokazał, że jest dość niedocenianym zawodnikiem. Trzyma w ryzach obronę QPR, a w meczu z Burnley był praktycznie bezbłędny. Praktycznie nie dało się go przejść. Notował doskonałe interwencje, pewnie się ustawiał i niszczył ataki rywali.
Mats Hummels (Borussia Dortmund) – w ogóle to było dziwne. BVB w końcu wygrało, a Hummels był zdrowy i grał. Wszystko było na opak. Ale jednak Niemiec udowodnił, że obrońcą jest doskonałym, lecz jego problemem jest to, że to człowiek ze szkła. Tym razem zagrał i strzelił strasznie ważną bramkę, dającą trzy punkty.
Cleber Reis (Hamburger SV) – Brazylijczyk wyrasta na świetnego stopera. Choć mecz z Mainz nie należał z pewnością do najłatwiejszych, 24-latek radził sobie doskonale. Przede wszystkim na jego ocenę wpływa strzelona bramka.
Pomocnicy:
Ivan Perisic (Wolfsburg) – Chorwat faktycznie lepiej gra w mieście Volkswagena niż na Signal Iduna Park. W Hanowerze zaliczył asysty przy wszystkich trzech bramkach dla swojego zespołu. I nawet nieobecność Lorda Bendtnera nie przeszkodziła w wygranej VfL.
Cedric Barbosa (Evian) – mimo że jego ekipa przegrała u siebie, piekielnie doświadczony Francuz pokazał, jak należy grać. Mimo zadań defensywnych nie bał się ruszyć do przodu i skończył z dwoma bramkami. Gdyby tylko koledzy się bardziej postarali.
Tranquillo Barnetta, Maxim Choupo-Moting (Schalke Gelsenkirchen) – Szwajcar to pomocnik, Kameruńczyk snajper, ale kombinowałem jak się da i po prostu nie dało się ich rozdzielić. 29-latek asystował przy trzech bramkach kolegi, więc dobrali się w duet idealny.
Cristiano Ronaldo (Real Madryt) – z konieczności w pomocy, choć jego pozycję trudno określić jednoznacznie. Wiadomo jedno. Portugalczyk to świetny piłkarz, a kolejny hattrick był tylko tego dowodem.
Napastnicy:
Lionel Messi (FC Barcelona) – Argentyńczyka podburzył najwyraźniej fakt kolejnych bramek jego rywala, więc sam również zdobył tyle samo. Jak się chce, to jednak można.
Andy Carroll (West Ham) – wydawało się, że mecz ze Swansea będzie bardzo trudny. Ale w Londynie nie przewidzieli, że ich snajper zaliczy kolejny przebłysk. Tym razem Anglik nie chciał być gorszy od Messiego i Ronaldo, więc również strzelił trzy gole.











