Korona Kielce po niezwykle emocjonującym meczu pokonuje w na swoim stadionie Podbeskidzie Bielsko Biała 3:2. Grając w dziesiątkę i przegrywając do 86. minuty 1:2, gospodarze zdołali dokonać cudu i podnieść się w beznadziejnej sytuacji. Zacznijmy jednak od początku.

Podbeskidzie błyskawicznie zaatakowało gospodarzy i od razu mieliśmy tego skutek. W 5. minucie spotkania fantastycznym uderzeniem popisał się Chmiel, jednak równie dobrze interweniował Małecki. Bramkarz Korony był jednak bezradny przy dobitce Łatki, który dał prowadzenie gościom. Korona nie mogła się otrząsnąć, a Podbeskidzie atakowało bez ustanku. Już w 7. minucie mogło być 2;0, ale strzał Paweli po groźnej akcji został zablokowany. Kolejne próby strzałów w wykonaniu Podbeskidzia były już mniej skuteczne. W 17. minucie sytuacja obróciła się na korzyść Korony. Anton Sloboda faulował w polu karnym Trytkę. Sam poszkodowany wykorzystał „jedenastkę” i dał wyrównanie gospodarzom. Od tego momentu gra zdecydowanie się wyrównała i żaden z zespołów nie próbował zagrozić swojemu oponentowi. Typowa ekstraklasowa piłka, pełna fauli, niedokładności i przypadkowych zagrań.
Niestety, początek drugiej połowy wyglądał równie mało emocjonująco co końcówka pierwszej. Piłkarze Korony próbowali kilkukrotnie pokonać Zajaca, ale ich strzały były albo za lekkie, albo przypominały styl rugbystów – potężnie, wysoko i w trybuny. Stagnacja trwała do 70. minuty, kiedy to świetnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Golański, ale Zajac obronił strzał, podobnie jak dobitkę Korzyma. Odpowiedź Podbeskidzia była piorunująca – po zagraniu Telichowskiego piłka spadła na głowę Paweli, który zgrał piłkę do Stąporskiego, a ten pewnym strzałem pokonał Małeckiego w 71. minucie meczu. Gospodarze ruszyli do ataku. A konkretnie Korzym, który po świetnej indywidualnej akcji miał doskonałą okazję do wyrównania, lecz znów na wysokości zadania stanął Zajac. Chwilę później świeżo wprowadzony Kiełb miał doskonałą okazję, lecz znów lepszy okazał się bramkarz Podbeskidzia. Wszelkie nadzieje na korzystny wynik gospodarze stracili niespełna dwie minuty później – za faul taktyczny na Paweli z boiska wyleciał Radek Dejmek. Jak się jednak okazało, nawet grając w dziesiątkę, można czasem sprawić niespodziankę. A tę kibicom uczynił z pewnością Jacek Kiełb, który po podaniu Janoty minął zwodem Zajaca i wpakował piłkę do pustej bramki. Podbeskidzie postanowiło przycisnąć gospodarzy – świetnym uderzeniem popisał się chociażby Iwański, ale piłka po wykonywanym przez niego rzucie wolnym poszybowała nieznacznie obok słupka bramki. Emocjom nie było końca. Tym bardziej że w samej końcówce spotkania to Korona, która jeszcze w 86. minucie przegrywała 1:2, zdołała zdobyć swoją trzecią bramkę – fantastyczne dośrodkowanie Golańskiego z rzutu wolnego wykorzystał Stano i strzałem głową pokonał bezradnego Zajaca.











