Dziś o murawie. A raczej o stanie murawy na polskich stadionach. Wydawać by się mogło, że skoro trawa zielenieje i zdrowo rośnie na polnych łąkach, to tym bardziej powinna cieszyć oko na boisku piłkarskim. Nic bardziej mylnego.
Nie będę tu pastwił się nad tym, czy na boisku wystają kępki trawy czy nie. Będę się raczej zajmował tym, czy chociaż z poziomu telewizora da się patrzeć na murawę.
No i czasami się nie da. Profesjonalna liga, w której piłkarze zarabiają niezłe pieniądze, której mecze są transmitowane przez trzy – czasami nawet cztery – telewizje, a niektóre boiska przypominają pastwiska dla krów. Chociaż nie. Gdyby krowy miały paść się na stadionie Widzewa, szybko umarłyby z głodu. Tam po prostu nie ma trawy. Jest za to piach. Ale taki stan boiska w sumie pasuje do ostatnich wyczynów podopiecznych trenera Mroczkowskiego, bo oni tak od siedmiu spotkań grają piach właśnie.
Wróćmy jednak do tych krów – jedynym dla nich ratunkiem byłaby ucieczka na trybuny stadionu Widzewa, bo tam trawy jest pod dostatkiem. A i kwiatek się trafi. Na przykład mleczyk jakiś.

W ogóle w tej Łodzi to mają jakąś słabą glebę chyba, bo na stadionie ŁKS-u też o trawę trudno. Oczywiście, trzeba od razu zaznaczyć, że tam zieleni jest o wiele więcej, a szare plamy ziemi zajmują mniej niż 50% płyty boiska. Nie zmienia to jednak faktu, że do miana ekstraklasowej murawy jest jeszcze daleka droga.
Tu również trudno powstrzymać się od porównania do gry piłkarzy, bo i „Rycerze Wiosny” na wiosnę grają piach. Tyle że mniejszy, więc i ilość piachu proporcjonalnie spadła.
Tak przeglądam skróty, żeby nie palnąć gafy i nie posądzić kogoś o brak trawy, i zauważam, że to nie tylko Łódź jest dotknięta fatum piachu, ale całe województwo łódzkie. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że trzy najbardziej beznadziejne murawy w całej T-Mobile Ekstraklasie znajdują się właśnie w tym regionie?
W Bełchatowie bowiem też boisko jest dalekie od ideału. Gdzieniegdzie widać jeszcze ziemię, a i wiele nierówności rzuca się w oczy już po kilku sekundach. Odrobinę lepiej jest w Poznaniu, ale tam problemy z trawą są od zawsze, choć jak wszyscy dobrze wiedzą, w stolicy Wielkopolski trawa rośnie (tak brzmiało hasło reklamowe stadionu w Poznaniu).












