W dół. Z dziesięciu pięter w dół. Chociaż może było troszkę niżej? Cracovia na 99% spada. Ten klub był/jest tak fatalnie zarządzany, że tak długi ekstraklasowy byt należy uznać za sukces.
Gdybyśmy mieli zebrać jedenastkę największych drewniaków w całej TME, to na oko, bez większej analizy, 70% składu nosiłoby pasiaste koszulki klubu z Krakowa.
Puzigaca, Kosanović, Suart, Struna, Szeliga, Visnakovs, Dudzic, Van der Biezen… To tylko kilka nazwisk, które wzbudzają we mnie strach. Nie dlatego, że jak pojawiają się w przedmeczowej grafice pokazującej składy obu drużyn, to myślę sobie – O Jezu! Ale paka. Biedna Wisła/Legia/Jagiellonia. Nie mają szans – nic z tych rzeczy. Ja po prostu wiem, że zaraz zobaczę zbieraninę ludzi, próbujących grać w piłkę.

Próbujących. Tak to dobre słowo. Przecież wszyscy wyżej wymienieni nadają się, co najwyżej, do gry w II lidze. Według nowego nazewnictwa, oczywiście. A oni sobie beztrosko biegają po boiskach ekstraklasy. Mało tego, tych kaleczących było znacznie więcej. Bo przecież wymienieni przeze mnie zawodnicy to tylko marna część tego, co przewinęło się przez Cracovię w przeciągu ostatnich lat.
Pamiętacie takich zawodników jak: Polczak, Cabaj, Ovseannicov, Trivunović, Jarabica? Nie? Nie macie czego żałować. Nie wnosili do naszej ekstraklasy nic. No, może poza Cabajem, który puszczał czasem śmieszne bramki.
Do czego zmierzam, ano do tego, że mi smutno. Może nie smutno, ale Cracovii mi tak po ludzku żal. Bo to klub stary, z tradycjami, zasłużony dla polskiej piłki (pierwszy mistrz kraju), a zarządzany w sposób fatalny.
Prezes Filipiak na cały ten zagraniczny, i trochę niezagraniczny, szrot wyłożył grube pieniądze. Ale robił to tak nieumiejętnie, że aż zęby bolały od patrzenia. Lepiej byłoby te pieniądze wydać na szkolenie juniorów. Może za pięc lat Cracovia doczekałaby się drużyny złożonej z ambitnych, młodych i zdolnych chłopaków, którzy umieją kopać piłkę.
Zamiast tego zawodnicy w poprzednim sezonie mogli liczyć na premię za utrzymanie w wysokości 2 milionów złotych. Paranoja.
Ale może to dobrze, że „Pasy” spadną. Może przy Kałuży potrzebna jest terapia szokowa, bo słaba gra nie działa na wyobraźnię zarządu klubu.











